ARCHIWUM New Page 7

kontrola orgazmu

…i będę się przy tym upierała, że jest podstawą nie tylko dobrego seksu, ale również dobrego i trwałego związku.
Nie wyobrażam sobie związku z mężczyzną, który w jakikolwiek sposób nie odpowiada mi seksualnie. Nie zaspokaja mnie lub seks z nim nie sprawia mi przyjemności.

Nie mówię oczywiście o chwilowym romansie, przelotnej przygodzie itp. Tylko o byciu razem, długo, naprawdę, do końca życia.

Seks nie jest najważniejszy, ale jest bardzo ważny. Jest filarem.

 

I gdy słyszę, że „nad orgazmem nie da się zapanować”, to zastanawiam się, jak żony tych, którzy tak twierdzą, mają się z tym.

To znaczy nic innego, jak „wchodzi na mnie, ruszy się trzy razy i koniec. a potem idzie spać”.

Tak, tak. To nie jest średniowiecze, takie jest dziś. I jak można się nie dziwić, że „taka żona”, nie lubi seksu. A co ma w nim lubić? Rozłożenie nóg na pół minuty, aby jej mąż zaspokoił zwierzęce pragnienia, czystą chuć, zachował się totalnie egoistycznie, zupełnie nie zauważając, że uprawia seks ze swoją życiowa partnerką, a nie tylko robi sobie dobrze.

 

Dziś o 5.40 rano uprawiałam seks z moim mężem. Tak po porostu.

Mam nadzieję, że większość męskiej populacji na tym globie potrafi „poczekać” na swoją partnerkę i zaspokoić jej pragnienia w takim samym stopniu, jak swoje.

Nie ważne czy ma to być 5 czy 55 minut. Bo seks uprawia się we dwoje i dla obojga seks ma skończyć się orgazmem.


2011-10-13 skomentuj (6)