|
kontrola orgazmu
…i będę się przy tym upierała, że jest podstawą nie tylko
dobrego seksu, ale również dobrego i trwałego związku.
Nie wyobrażam sobie związku z mężczyzną, który w jakikolwiek sposób nie odpowiada
mi seksualnie. Nie zaspokaja mnie lub seks z nim nie sprawia mi przyjemności.
Nie mówię oczywiście o chwilowym romansie, przelotnej
przygodzie itp. Tylko o byciu razem, długo, naprawdę, do końca życia.
Seks nie jest najważniejszy, ale jest bardzo ważny. Jest
filarem.
I gdy słyszę, że „nad orgazmem nie da się zapanować”, to
zastanawiam się, jak żony tych, którzy tak twierdzą, mają się z tym.
To znaczy nic innego, jak „wchodzi na mnie, ruszy się trzy
razy i koniec. a potem idzie spać”.
Tak, tak. To nie jest średniowiecze, takie jest dziś. I jak
można się nie dziwić, że „taka żona”, nie lubi seksu. A co ma w nim lubić?
Rozłożenie nóg na pół minuty, aby jej mąż zaspokoił zwierzęce pragnienia,
czystą chuć, zachował się totalnie egoistycznie, zupełnie nie zauważając, że
uprawia seks ze swoją życiowa partnerką, a nie tylko robi sobie dobrze.
Dziś o 5.40 rano uprawiałam seks z moim mężem. Tak po porostu.
Mam nadzieję, że większość męskiej populacji na tym globie
potrafi „poczekać” na swoją partnerkę i zaspokoić jej pragnienia w takim samym
stopniu, jak swoje.
Nie ważne czy ma to być 5 czy 55 minut. Bo seks uprawia się
we dwoje i dla obojga seks ma skończyć się orgazmem.
|