ARCHIWUM New Page 7

Gość

Stoisz za mną od dłuższej chwili. Nic nie mówisz, ale i tak wiem, że tam jesteś. Myśląc, że Cię nie zauważam, zmniejszasz odległość dzielącą twoją twarz od mojego karku.

Mówisz coś, ale kompletnie nie mogę Cię zrozumieć.

W mojej głowie miesza się twój zapach z resztkami rozsądnego myślenia i złości, jaką z wielką chęcią bym na kimś wyładowała.

Chwytasz moją rękę. Ostro. Czuję, ciepło rozlewające się w dole brzucha.

Powstrzymuję się. Udaję sama przed sobą, że wszystko, co dzieje się teraz mnie nie dotyczy.

Wszystko jest snem, albo chorą wyobraźnią dawno nie kochającej się nastolatki.

Zamykają się drzwi windy. Nagłe poruszenie się dźwigu, sprawia wrażenie, że przez ułamki sekundy czuję się jakbym mdlała. Ty zamiast podtrzymać moje ciało, wkładasz swoją rękę między moje uda.

Mówisz, że Cię pragnę. Co ty możesz o tym wiedzieć?!

To przecież tylko kobieca fizjologia.

A ja nie daję tak łatwo za wygraną. Nie jestem zwierzątkiem do popychania, kiedy ma się na to ochotę.

Odwracam się.

Ostry cios w policzek, jaki Ci wymierzyłam powoduje wściekłość w twoich oczach. Próbujesz dalej. Ale moje ciało, co raz bardziej się opiera.

Przybliżam się. I ugiętą w kolanie nogę podnoszę w górę. Z każdym kolejnym centymetrem, widzę zmieniający się wyraz twojej twarzy.

-Nie rób tego!- Syczysz.

Ale ja nie mam zamiaru Cię słuchać. Jedyne, czego pragnę to sprawić Ci tego wieczoru, jak najwięcej bólu.

A ty chcesz tylko jednego. Jak zwykle. Pewnie, dlatego godząc się na wszystko idziesz do mojego mieszkania. Niewolniku, uzależniony od kobiecej pochwy.

Jak zwykle, próbujesz przejąć pałeczkę. Ale nie dam Ci poczuć smaku zwycięstwa.

Pcham Cię na łóżko.

Zrywam z siebie bluzkę, byś poczuł się jeszcze bardziej głodny. Głodny mojego ciała. Głodny mojego smaku.

Siadam na tobie okrakiem. Przez koronkowe majtki, spływa na twój brzuch moje podniecenie. Rękami próbujesz zabłądzić gdzieś, ale ja nie pozwalam. Gryzę Cię, szczypię. Ostro spiłowanymi paznokciami przesuwam po twoim brzuchu. Wyginasz się jak dziecko cierpiące na kolkę, a ja wciąż jestem nienasycona widokiem twojej porażki.

Prosisz, wręcz błagasz, bym się opamiętała. Niemalże siłą chcesz przewrócić mnie na plecy i skończyć we mnie to, co sama zaczęłam. Jesteś żałosny. Wystarczy jeden dotyk języka i już stoisz na baczność. Ale i tak mam na Ciebie ochotę.

Z rozkazu księżnej zębami zrywasz moją bieliznę. Zatapiasz się we mnie. Ostro i szybko.

Chcę więcej. Chce mocniej. Chcę czuć każdą komórką ciała, że rozpychasz się we mnie.

Rozkosznie krzyczę. Ty, dotykasz moich piersi. Twoje zimne dłonie powodują, że co jakiś czas po kręgosłupie biegnie oddział malutkich mrówek.

Znów wracam do władzy. Będąc na górze czuję Cię więcej. Czuję bardziej…

Czuję też w sobie jak kończysz. Zmęczony opadasz na łóżko. Próbujesz mnie dotykać, całować, ale ja nie mam ochoty na czułości. Mówię żebyś sobie już poszedł. Patrzysz na mnie zdziwionym wzrokiem.

-Ale przecież się kochaliśmy.- mówisz - Myślałem że…

-Nie myśl za wiele. To był tylko kolejny dobry seks. –Odpowiadam, zamykając za sobą drzwi łazienki. Z nadzieją, że kiedy wyjdę Ciebie, nie będzie już w moim mieszkaniu…

Rzaba.


2008-02-07 skomentuj (0)