|
|
New Page 7
|
dzień kobiet
czasami nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ten świat kręci się wokół jednego
seks jest podstawą bytu dnia i nocy
nocy z partnerem, dnia w pracy, weekendu na imprezie,
spędzę kiedyś 1 cały dzień na tym, aby policzyć ilu facetów patrząc na kobietę myśli o seksie
na 10 patrzących będzie 9 myślących
a ten 1 nie ma podzielnej uwagi :)
|
|
2012-03-09
skomentuj (1) |
New Page 7
|
kontrola orgazmu
…i będę się przy tym upierała, że jest podstawą nie tylko
dobrego seksu, ale również dobrego i trwałego związku.
Nie wyobrażam sobie związku z mężczyzną, który w jakikolwiek sposób nie odpowiada
mi seksualnie. Nie zaspokaja mnie lub seks z nim nie sprawia mi przyjemności.
Nie mówię oczywiście o chwilowym romansie, przelotnej
przygodzie itp. Tylko o byciu razem, długo, naprawdę, do końca życia.
Seks nie jest najważniejszy, ale jest bardzo ważny. Jest
filarem.
I gdy słyszę, że „nad orgazmem nie da się zapanować”, to
zastanawiam się, jak żony tych, którzy tak twierdzą, mają się z tym.
To znaczy nic innego, jak „wchodzi na mnie, ruszy się trzy
razy i koniec. a potem idzie spać”.
Tak, tak. To nie jest średniowiecze, takie jest dziś. I jak
można się nie dziwić, że „taka żona”, nie lubi seksu. A co ma w nim lubić?
Rozłożenie nóg na pół minuty, aby jej mąż zaspokoił zwierzęce pragnienia,
czystą chuć, zachował się totalnie egoistycznie, zupełnie nie zauważając, że
uprawia seks ze swoją życiowa partnerką, a nie tylko robi sobie dobrze.
Dziś o 5.40 rano uprawiałam seks z moim mężem. Tak po porostu.
Mam nadzieję, że większość męskiej populacji na tym globie
potrafi „poczekać” na swoją partnerkę i zaspokoić jej pragnienia w takim samym
stopniu, jak swoje.
Nie ważne czy ma to być 5 czy 55 minut. Bo seks uprawia się
we dwoje i dla obojga seks ma skończyć się orgazmem.
|
|
2011-10-13
skomentuj (7) |
New Page 7
|
Sny
Zaczynam się zastanawiać, a właściwie to jestem wręcz prawie pewna, że Z. Freud miał rację.
Sto lat temu, jeszcze będąc nastolatką przepełnioną skaczącymi hormonami, zaczytywałam się w tematycznie podobnych lekturach.
Tak na marginesie, dlaczego słowo lektura kojarzy mi się z "lektórą"? Po polsku i po "polskiemu".
Otóż w przekonaniu założeń Z.F. utwierdził mnie dzisiejszy sen.
Im mniej uprawiam seksu, a ostatnio nie uprawiam go prawie wcale, tym bardziej w mojej podświadomości rodzą się nowe porządania.
Podświadomości, bo w snach. Rodzą się same, bo nie mam na nie wpływu, a jedyne co odgrywa rolę, to wydarzenia które mnie otaczają. Wydarznia albo raczej ludzie.
Pewna moja znajoma, kobieta zupełnie wyzwolona, bez-związkowa, singiel. Tak się potoczyło, że jej związek przestał być związkiem, wreszcie odbiła się od załamania i rozpoczeła życie singla, bardzo wyzwolone, jednak pozostające jedynie w jej władzy. Gdbym przy niej, głośno wypowiedziała, że śnią mi się sny erotyczne z udziałem zupełnie przypadkowych facetów, wysłała by mnie do psychologa.
Erotyczne sny i to specyficzne uczucie podniecenia zaraz po obudzeniu. Tylko jak później spojrzeć w oczy komuś, z kim miało się rano orgazm? Mimo, iż fizycznie w nim nie uczestniczył i tak naprawdę wcale o nim nie wie.
Tajemnice bywają słodkie.
|
|
2011-03-25
skomentuj (3) |
New Page 7
|
Kryzys wieku średniego ?
Przynajmniej o 20 lat za wcześnie.
Kobiety podobno osiągają pełnie libido w wieku 30 lat. U facetów jest odwrotnie?
Może to znudzenie? Tyle lat związku...
Trzy kolejne sytuacje łóżkowe pod rząd, w których coś jest nie tak.
Najpierw prawie mu nie staje, a już ma orgazm.
Potem nie może skończyć, a wczoraj ledwo zaczął i już skończył.
Czułam niedosyt, ale to nie problem. Skończyłam sama, gdy wyszedł do łazienki.
Zastanawiam się jednak dlaczego. Zmęczenie, przemęczenie, znudzenie? Coś jest nie tak.
Przestaje być dla niego atrakcyjna? Przestaję go podniecać? Czy też doszukuję się problemu, którego wcale nie ma, a on jest po prostu zmęczony.
Tęsknię za seksem, który uprawialiśmy na początku. Wiele lat temu.
Namiętnym, zboczonym, agresywnym. Codziennie, nawet po kilka razy.
Teraz seks jest rzadko, bardzo rzadko. Jest bo jest. Czasami zdarza się, że jest rewelacyjny, czuję się w pełni zaspokojona, nasycona po brzegi. Niestety tylko czasami.
|
|
2010-10-20
skomentuj (5) |
New Page 7
New Page 7
New Page 7
|
motyle
zupełnie nie te związane z uczuciem, tylko te w dole brzucha.
te, które nie każdy potrafi wzbudzić, rozniecić.
nie do tego stopnia, aby pragnąc ponad wszystko.
pragnąc nawet słysząc sam głos.
czy głos może podniecać?
może. bardzo.
|
|
2009-04-05
skomentuj (8) |
New Page 7
|
oczy
podobno są zwierciadłem duszy?
chyba jednak bardziej naszych pragnień i chęci. cielesnych potrzeb i zaspokajania
rządzy.
widziałam, a raczej czułam dziś na sobie "to" spojrzenie.
spojrzenie, skradziony rzut okiem na mój tyłek. był tak bardzo wymowny, że prawie
go poczułam. przechodził za mną, widziałam, czułam, że ma ochotę się zatrzymać.
chyba a raczej na pewno nie widział, że ja widzę.
nie takie spojrzenie, nie takie pożądanie.
na tym się jednak skończy.
dobrze, że zna granicę, mimo iż mam ochotę ją przekroczyć.
poczuć smak tej namiętności, która pojawia się tylko na początku. tylko przy
pierwszych razach. kilku max.
planuje spędzić wieczór na kanapie, oglądając "Testosteron".
dobry drink będzie niezbędny.
zaproponował, abym go obejrzała, a potem mamy porozmawiać.o filmie i poglądach.
najfajniejsze w tej zabawie jest to, ze on kompletnie nie zna mojego podejścia
do seksu. prawie ubrał mnie w habit.
nie będę go wyprowadzała z błędu.
tak jest smaczniej.
|
|
2009-01-05
skomentuj (5) |
New Page 7
|
bodźce
nie było postanowień noworocznych.
w takim razie postanawiam zadbać o bloga. pisać przynajmniej w połowie tyle, ile myślę na temat seksu.
może powinnam opisywać tu każdy akt płciowy, który mi się przytrafił? monotonie mogłoby być.
miało być o bodźcach. po wielu latach związku z jednym partnerem chyba takowe występować muszą. namiętność narzeczeństwa, żar, to podniecenie na sam widok drugiej osoby, ten żar, on po prostu wygasa. pali się nadal, jednak małym płomieniem. mniejszym.
myślę, że to popularne zjawisko. nie jestem inna, niczym szczególnym nie wyróżniam się spośród ludzi, kobiet. dlatego pewnie zjawisko potrzeby bodźca występuje powszechnie. po latach związku, po latach życia. chyba wtedy, gdy burza hormonów wieku dojrzewania znacznie się uspokaja. a może raczej zaczyna znowu, mijając magiczną 30-kę.
znów dziś obudziłam się napalona i mokra. z ręką między nogami i pupą wpychającą się w M. on spał, jak zwykle o tej porze nocy. miał jednak wzwód. też coś mu się śniło? może moja pupa....
usiadłam na nim, tyłem. pomijając wszelkie gry wstępne i zbędne formalnośc.
chciałam czuć w sobie głeboko jego kutasa. tam dokładnie, w takim miejscu w samym środku, najgłebiej, gdzie musi trafiać, gdy mnie pieprzy. gdy to robi, wystarczy kilka ruchów, abym miała orgazm.
to jest mój punkt, który doprowadza mnie do orgazmu. nie nazywa się.
trzeszczało łóżko.
wstaliśmy. oparłam się o ścianę, złapałam go za posladek i nadałam tępo. wolne, ale głębokie, z mocnym pchnięciem.
takie, jakie lubie najbardziej.
przerwał, założył gumkę. uzywa ich ostatnio, bo uważa, że spowalniają orgazm. gdy mniej czuje, wolniej dochodzi.
nie znoszę gumek. sztuczny, gumowy fiut. ale mają ochronne działanie. to do mnie przemawia.
rżnął mnie tak, jak lubię. skończył, gdy uginały mi się nogi.
gdy wyszedł z sypialni, kończyłam sama.
potrzebowałam rżnięcia. nic więcej. nie orgazmu.
o bodźcach będzie później.
|
|
2009-01-02
skomentuj (6) |
New Page 7
|
Zabawki erotyczne
Mam na nie ochotę. Ten pomysł wpadł mi do głowy dzis rano, gdy masturbowałam się pod prysznicem. Miałam ochotę poczuć w sobie coś dużego. Wibrator?
Nie. Mam ochote na sztucznego członka. I na kilka innych zabawek. Np. na kulki. I na wspólną zabawę nimi z M.
Nigdy nie używałam zabawek erotycznych, może to być ciekawe?
Macie jakieś doświadczenia?
|
|
2008-10-10
skomentuj (10) |
New Page 7
|
Różnice
Między kobietą i mężczyzną. W potrzebach, w pragnieniach. We wszystkim, co związane z seksem. Są i co gorsze czasem zbyt duże.
Facet na widok swojej kobiety z inną kobietą - w większości przypadków będzie podniecony. Postawiłabym, nawet na ogół. NIe ważne co ktoś powie, nie uwieżę, że dwa języki na jednym penisie nie doprowadzą do obłędu.
Kobieta na widok swojego faceta z innym... hmm. Z całym szacunkiem do Panów lubiących Panów - ja bym wyszła. W żaden sposób nie byłby mnie w stanie taki widok podniecić.
hmmm. Chyba, że tych dwóch panów w pełni zainteresowanych byłoby mną.
Złośliwość natury? Skąd ta różnica w potrzebach między płcią. Znacie przypadki / mam na myśli tylko te na przełomie kilku lat, nie dni/ w których kobieta miała większe potrzeby seksualne niż jej partner?
Nie ważne czy długość stosunku, czy intensywność czy ilość orgazmów w czasie tygodnia.
Kolejna różnica? Podniecenie. U faceta skacze niemal natychmiast. Kobieta potrzebuje działania. Dłuższego.
Mogłabym jeszcze wymieniać... ale wiecie co. Różnica jest też w orgaźmie. Ba. Nam natura dała długi i intensywny orgazm. Który gdy tylko minie, może pojawić się następny.
Polecam!
|
|
2008-07-24
skomentuj (19) |
New Page 7
|
Sekretarka
Mogłabym być
Twoją niewolnicą seksu. Być Twoją sekretarką ubraną w delikatną białą bluzkę, z
kilkoma rozpiętymi guzikami, które ujawniałyby moje piersi. Przynosząc ci kawę na
biurko, nachylałabym się tak, abyś mógł dowoli gapić się na moje piersi.
Nosiłabym krótkie spódnice, pończochy i bardzo wysokie szpilki. Ty kazałbyś mi
nosić gumowe majtki, a w nich wibrator. Tak abym zawsze miała go w swojej
cipce. Była mokra i gotowa przez cały dzień Twojej pracy. Gotowa na to, abyś
mógł mnie przelecieć, gdy ci się zachce.
Na Twoje
życzenie kładłabym się na biurku, podnosiła do góry spódniczkę i wypinała
ładnie pupę w Twoją stronę. A Ty mógłbyś mnie wtedy pieprzyć. Tak jak lubisz
najbardziej. Bez zbędnych zabaw, jechać na mnie dowoli. Potem grzecznie klękałabym
przed Tobą i obciągała Ci, tak, abyś spuszczał mi się, aż po gardło. I mógł
dalej pracować bez stresu… aż do następnej ochoty na seks.
|
|
2008-05-09
skomentuj (12) |
New Page 7
|
Gość
Stoisz za
mną od dłuższej chwili. Nic nie mówisz, ale i tak wiem, że tam jesteś. Myśląc,
że Cię nie zauważam, zmniejszasz odległość dzielącą twoją twarz od mojego
karku.
Mówisz
coś, ale kompletnie nie mogę Cię zrozumieć.
W mojej
głowie miesza się twój zapach z resztkami rozsądnego myślenia i złości, jaką z
wielką chęcią bym na kimś wyładowała.
Chwytasz
moją rękę. Ostro. Czuję, ciepło rozlewające się w dole brzucha.
Powstrzymuję
się. Udaję sama przed sobą, że wszystko, co dzieje się teraz mnie nie dotyczy.
Wszystko
jest snem, albo chorą wyobraźnią dawno nie kochającej się nastolatki.
Zamykają
się drzwi windy. Nagłe poruszenie się dźwigu, sprawia wrażenie, że przez ułamki
sekundy czuję się jakbym mdlała. Ty zamiast podtrzymać moje ciało, wkładasz
swoją rękę między moje uda.
Mówisz, że
Cię pragnę. Co ty możesz o tym wiedzieć?!
To
przecież tylko kobieca fizjologia.
A ja nie
daję tak łatwo za wygraną. Nie jestem zwierzątkiem do popychania, kiedy ma się
na to ochotę.
Odwracam
się.
Ostry cios
w policzek, jaki Ci wymierzyłam powoduje wściekłość w twoich oczach. Próbujesz
dalej. Ale moje ciało, co raz bardziej się opiera.
Przybliżam
się. I ugiętą w kolanie nogę podnoszę w górę. Z każdym kolejnym centymetrem,
widzę zmieniający się wyraz twojej twarzy.
-Nie rób
tego!- Syczysz.
Ale ja nie
mam zamiaru Cię słuchać. Jedyne, czego pragnę to sprawić Ci tego wieczoru, jak
najwięcej bólu.
A ty
chcesz tylko jednego. Jak zwykle. Pewnie, dlatego godząc się na wszystko
idziesz do mojego mieszkania. Niewolniku, uzależniony od kobiecej pochwy.
Jak
zwykle, próbujesz przejąć pałeczkę. Ale nie dam Ci poczuć smaku zwycięstwa.
Pcham Cię
na łóżko.
Zrywam z
siebie bluzkę, byś poczuł się jeszcze bardziej głodny. Głodny mojego ciała.
Głodny mojego smaku.
Siadam na
tobie okrakiem. Przez koronkowe majtki, spływa na twój brzuch moje podniecenie.
Rękami próbujesz zabłądzić gdzieś, ale ja nie pozwalam. Gryzę Cię, szczypię.
Ostro spiłowanymi paznokciami przesuwam po twoim brzuchu. Wyginasz się jak
dziecko cierpiące na kolkę, a ja wciąż jestem nienasycona widokiem twojej
porażki.
Prosisz,
wręcz błagasz, bym się opamiętała. Niemalże siłą chcesz przewrócić mnie na
plecy i skończyć we mnie to, co sama zaczęłam. Jesteś żałosny. Wystarczy jeden
dotyk języka i już stoisz na baczność. Ale i tak mam na Ciebie ochotę.
Z rozkazu
księżnej zębami zrywasz moją bieliznę. Zatapiasz się we mnie. Ostro i szybko.
Chcę
więcej. Chce mocniej. Chcę czuć każdą komórką ciała, że rozpychasz się we mnie.
Rozkosznie
krzyczę. Ty, dotykasz moich piersi. Twoje zimne dłonie powodują, że co jakiś
czas po kręgosłupie biegnie oddział malutkich mrówek.
Znów
wracam do władzy. Będąc na górze czuję Cię więcej. Czuję bardziej…
Czuję też
w sobie jak kończysz. Zmęczony opadasz na łóżko. Próbujesz mnie dotykać,
całować, ale ja nie mam ochoty na czułości. Mówię żebyś sobie już poszedł.
Patrzysz na mnie zdziwionym wzrokiem.
-Ale
przecież się kochaliśmy.- mówisz - Myślałem że…
-Nie myśl
za wiele. To był tylko kolejny dobry seks. –Odpowiadam, zamykając za sobą drzwi
łazienki. Z nadzieją, że kiedy wyjdę Ciebie, nie będzie już w moim mieszkaniu…
Rzaba.
|
|
2008-02-07
skomentuj (17) |
New Page 7
|
Gość
Stoisz za
mną od dłuższej chwili. Nic nie mówisz, ale i tak wiem, że tam jesteś. Myśląc,
że Cię nie zauważam, zmniejszasz odległość dzielącą twoją twarz od mojego
karku.
Mówisz
coś, ale kompletnie nie mogę Cię zrozumieć.
W mojej
głowie miesza się twój zapach z resztkami rozsądnego myślenia i złości, jaką z
wielką chęcią bym na kimś wyładowała.
Chwytasz
moją rękę. Ostro. Czuję, ciepło rozlewające się w dole brzucha.
Powstrzymuję
się. Udaję sama przed sobą, że wszystko, co dzieje się teraz mnie nie dotyczy.
Wszystko
jest snem, albo chorą wyobraźnią dawno nie kochającej się nastolatki.
Zamykają
się drzwi windy. Nagłe poruszenie się dźwigu, sprawia wrażenie, że przez ułamki
sekundy czuję się jakbym mdlała. Ty zamiast podtrzymać moje ciało, wkładasz
swoją rękę między moje uda.
Mówisz, że
Cię pragnę. Co ty możesz o tym wiedzieć?!
To
przecież tylko kobieca fizjologia.
A ja nie
daję tak łatwo za wygraną. Nie jestem zwierzątkiem do popychania, kiedy ma się
na to ochotę.
Odwracam
się.
Ostry cios
w policzek, jaki Ci wymierzyłam powoduje wściekłość w twoich oczach. Próbujesz
dalej. Ale moje ciało, co raz bardziej się opiera.
Przybliżam
się. I ugiętą w kolanie nogę podnoszę w górę. Z każdym kolejnym centymetrem,
widzę zmieniający się wyraz twojej twarzy.
-Nie rób
tego!- Syczysz.
Ale ja nie
mam zamiaru Cię słuchać. Jedyne, czego pragnę to sprawić Ci tego wieczoru, jak
najwięcej bólu.
A ty
chcesz tylko jednego. Jak zwykle. Pewnie, dlatego godząc się na wszystko
idziesz do mojego mieszkania. Niewolniku, uzależniony od kobiecej pochwy.
Jak
zwykle, próbujesz przejąć pałeczkę. Ale nie dam Ci poczuć smaku zwycięstwa.
Pcham Cię
na łóżko.
Zrywam z
siebie bluzkę, byś poczuł się jeszcze bardziej głodny. Głodny mojego ciała.
Głodny mojego smaku.
Siadam na
tobie okrakiem. Przez koronkowe majtki, spływa na twój brzuch moje podniecenie.
Rękami próbujesz zabłądzić gdzieś, ale ja nie pozwalam. Gryzę Cię, szczypię.
Ostro spiłowanymi paznokciami przesuwam po twoim brzuchu. Wyginasz się jak
dziecko cierpiące na kolkę, a ja wciąż jestem nienasycona widokiem twojej
porażki.
Prosisz,
wręcz błagasz, bym się opamiętała. Niemalże siłą chcesz przewrócić mnie na
plecy i skończyć we mnie to, co sama zaczęłam. Jesteś żałosny. Wystarczy jeden
dotyk języka i już stoisz na baczność. Ale i tak mam na Ciebie ochotę.
Z rozkazu
księżnej zębami zrywasz moją bieliznę. Zatapiasz się we mnie. Ostro i szybko.
Chcę
więcej. Chce mocniej. Chcę czuć każdą komórką ciała, że rozpychasz się we mnie.
Rozkosznie
krzyczę. Ty, dotykasz moich piersi. Twoje zimne dłonie powodują, że co jakiś
czas po kręgosłupie biegnie oddział malutkich mrówek.
Znów
wracam do władzy. Będąc na górze czuję Cię więcej. Czuję bardziej…
Czuję też
w sobie jak kończysz. Zmęczony opadasz na łóżko. Próbujesz mnie dotykać,
całować, ale ja nie mam ochoty na czułości. Mówię żebyś sobie już poszedł.
Patrzysz na mnie zdziwionym wzrokiem.
-Ale
przecież się kochaliśmy.- mówisz - Myślałem że…
-Nie myśl
za wiele. To był tylko kolejny dobry seks. –Odpowiadam, zamykając za sobą drzwi
łazienki. Z nadzieją, że kiedy wyjdę Ciebie, nie będzie już w moim mieszkaniu…
Rzaba.
|
|
2008-02-07
skomentuj (0) |
New Page 7
|
Chemia
Wiesz co mam na myśli ?
To dziwne drapanie w brzuchu i te nieopisane wibracje w podbrzuszu na jego widok. Tak poprostu. Wystarczy jedno spojrzenie i wiesz, że to byłby mega seks. Byłby, bo nie zawsze jest. Ja nie miałabym chyba tyle odwagi, żeby spróbować.
Prawdziwa chemia zdarza się bardzo rzadko. Szybko przemija, a właściwie kończy się tam, gdzie zaczynają się uczucia.
Trafiła i mnie. Poczułam się jak nastolatka przed pierwszym stosunkiem.
Wystarczyło tylko, że stanął za mną, wystarczyło, że poczułam jego oddech na karku.
Potem nie mogłam już myśleć o niczym innym. Rozbierałam go wzrokiem, wodziłam w myslach po jego ciele, prawie czułam jak we mnie wchodzi. Nie mogłam stać obok niego. Wogóle nie mogłam znajdować się w jego okolicy. Gdy tylko pojawiał się na horyzoncie, wszystko wypadało mi z rąk, czułam, że zaczynam drżeć i nie mogłam skupić się na niczym innym, jak tylko na fizyczności...
Nie znam go. Nie wiem nawet jak ma na imię. Nie podoba mi się, jest zupełnie nie w moim typie. Nie rozmawiałam z nim. Jednak to jak bardzo mam na niego ochotę... sparwia, że wiem, jak silna jest chemia.
Znacie to ?
|
|
2007-12-26
skomentuj (13) |
New Page 7
|
Pytania
Faceci lubią patrzeć na seks. Lubią o nim rozmawiać, słuchać i czytać.
Tylko, że ja nie lubię o nim pisać. Nie lubię pisać, ot tak, na zawołanie. Bo on chce poczytać. Chce poczytać, jakie świństwa wyprawiałabym z nim w łóżku.
Niech sprawdzi. Niech się przekona. Niech sam zrobi jakiś ruch w tym kierunku.
Pisać o seksie „do” można „po”. Nie przed.
O seksie. Nie. O świństwach raczej.
Inni faceci lubią pisać o seksie. Lubią o nim mówić przed i nie zadają pytania „jak było”. Nienawidzę tego pytania. Banalne. Facet, który je zadaje, ma duże szanse na brak następnego razu. M. jest zupełnie innego zdania. Uważa to pytanie za potrzebne. Mimo, że nigdy go nie zadaje.
Wystarczy spojrzeć, poczuć kobietę. Czy tego nie widać? Nie widać po jej twarzy, oddechu, jęku, po tym jak bardzo jest mokra ?
Myślę, że seks wcale nie musi kończyć się orgazmem, aby był udany. I orgazm wcale nie oznacza, że seks jest udany. Logiczne. Po co zatem pojawia się owo magiczne pytanie?
Dla upewnienia ?
|
|
2007-09-09
skomentuj (18) |
New Page 7
|
od nowa
Myślisz, że każda kobieta ma orgazm? Że ma go zawsze, gdy jest z Tobą w łóżku ?
Zastanawiałeś sie kiedyś czy jest prawdziwy czy tylko udawany ?
Ja udaję orgazmy. Zawsze, gdy jest mi to potrzebne :)
Nigdy nie udaję ich z mężem. Nie muszę udawać.
Wracam do pisania.
Erotyczna.
|
|
2007-09-07
skomentuj (8) |
New Page 7
New Page 7
|
POLEY I DZIEWICA
Co to za ciało leży tam bez ruchu, na stole do masażu? A, to Poley. Poley Vino, dokładnie mówiąc. Poniesiony na fali własnych fantazji, przez chwilę zapomniał, gdzie jest, ale teraz był już gotów do zejścia z nieba na ziemię. Stół do masażu, ciemny pokój, mała Chinka ściera ręcznikiem jego spermę ze swojej ręki i lewej piersi.
Fajnie było, ale jednak nie był tak do końca zadowolony. Denerwowała go lekko wyniosłość tej małej i to, że nie pozwoliła mu na bardziej zaawansowane pieszczoty. I jeszcze w dodatku się rozmyśliła i najpierw dała mu lekko dotknąć cipeczkę, a potem jednak nie. Na stosunek nie liczył, w takich miejscach nie można na to liczyć i nawet nie chciał zespolenia, nie po to tutaj przyszedł; ale lubił jednak trochę więcej uległości i trochę więcej szacunku dla klienta.
Wstał, pokazała mu drogę do prysznica, korytarzem do końca i w prawo. Prysznic nawet dość czysty... Umył brzuch i co tam jeszcze było lepkie od jego nasienia. Wytarł się pachnącym świeżością ręcznikiem, wrócił do pokoju. Ubierał się nie patrząc na nią. Znowu zadała jakieś głupie pytanie... A właściwie dziwne pytanie, o nazwę dzielnicy, w której się znajdowali. Domyślił się, że była nietutejsza i pewnie niedawno przybyła. Podał nazwę zupełnie innej dzielnicy w odległym mieście. I jeszcze powiedział, niby żartobliwie, cicho, twarz przy twarzy: "Nie zadawaj zbyt wielu pytań!" i głupio się zaśmiał. Definitywnie było w niej coś, a może w nim, co powodowało u niego ledwo wyczuwalne uczucie złości pomieszanej z lekkimi wyrzutami sumienia. Te wyrzuty to chyba z powodu jego wcześniejszych fantazji na temat Maryi, której obraz wisiał na ścianie. Gdy dziewczyna doprowadzała go do wytrysku masując jego członek ręką, on sobie ucinał pogawędki z Matką Bożą - niby nic, od dawna przecież nie był religijny, ale widocznie jest cos takiego zakodowane w mózgu, że jak kiedyś wierzyłeś, to potem masz wyrzuty gdy zbluźnisz.
Nagle tknęła go pewna myśl. Zdjął rękę dziewczyny z klamki, popchnął ją lekko z powrotem wgłąb pokoju i cicho zapytał, o co chodzi z tymi pytaniami o dworzec, o dzielnice... Czy mógłby w czymś pomoc? Czy ona przebywa tutaj wbrew własnej woli?
Nie zamierzał jej naprawdę pomagać, cokolwiek by mu powiedziała. Ale chciał zbadać grunt i pomyśleć, co dalej. Rodził się w jego głowie pewien niejasny jeszcze plan. Plan nakablowania na nią pracodawcy, narobienia jej kłopotu, może odcięcia jakichś kuponów dla siebie, spowodowania, żeby była bardziej uległa, żeby zrobiła rzeczy, na które się nie godziła, żeby ją mógł upokorzyć, zmusić do tego czy owego... Tak naprawdę nie chciałby jej upokorzyć, nie było by to w jego stylu, ale lubił popuszczać wodze fantazji.
Nic nie powiedziała. Wyglądała na przestraszoną jego pytaniami, może jego wyrazem twarzy. Złapał ją za włosy, delikatnie pociągnął jej głowę do tyłu i wyszeptał jej do ucha "ja tu jeszcze wrócę, zobaczysz! Idę to szefa". Teraz była już nie na żarty przestraszona. Objęła go ramionami, pogłaskała drżącą ręką po głowie, zbliżyła usta do jego ucha i szeptała, żeby nie szedł, że jak znowu przyjdzie to będzie fajnie, że da mu szczytem członka pocierać jej sutki tak jak tego chciał... że mógłby nawet trochę dotknąć jej cipkę... Koniuszkiem języka liznęła jego ucho. "OK, to powiedz mi teraz: będziesz mi ssała? aż do wytrysku?" Spuściła wzrok, ciężko oddychała, nie dala odpowiedzi. "Będziesz?!?" szepnął głośno, świszcząco w samo ucho, lekko potrząsając ją za ramiona. Nadal ze wzrokiem spuszczonym w dół, pokręciła przecząco głową.
Dobra. Co teraz? Wstąpiło w niego coś złego. Szantażem nie da rady wytargować tyle, ile by chciał. Odepchnął ją, wyszedł z pokoju, skręcił w prawo i jeszcze raz w prawo, do kuchni. Facet, pewnie ten, z którym rozmawiał wcześniej przez telefon, siedział przy stole i czytał jakąś chińskojęzyczną gazetę. Podniósł wzrok i gwałtownie wstał, widocznie zaniepokojony niespodziewaną wizytą klienta. Wstała również kobieta, też mniej więcej pięćdziesięcioletnia i też z Chin, szczupła, w okularach. "Wszystko w porządku?" spytała z charakterystycznym akcentem. "Właściwie tak, ale chciałem chwilę pogadać, jeżeli można" - uśmiechnął się, chcąc przełamać lody. Mężczyzna podszedł do niego i zapraszającym gestem pokazał drzwi na korytarz - "Chodźmy do pokoju, tam porozmawiamy, o-ka?" "O-ka" - odpowiedział i poszli korytarzem, gdy nagle oddalone drzwi się uchyliły i wyjrzała znana mu już masażystka. Cos szybko powiedziała po chińsku, może spytała "co się stało?" Facet krótko i energicznie coś odpowiedział, ona na chwilę zniknęła z powrotem w pokoju, ale po sekundzie jeszcze raz otworzyła pomieszczenie i rzuciła się w kierunku drzwi wejściowych. Chińczyk za nią. Złapał ją, gdy już otworzyła drzwi, wciągnął do środka, ale się wyrywała i zaczęła krzyczeć. Szarpanina tych dwojga trwała już z dziesięć sekund, Poley postanowił pomóc. Podszedł do szamoczącej się pary, zatrzasnął drzwi i wpakował się pomiędzy tych dwoje. "Spokój, spokój! Ty jej nie szarp, a ty kochanie przestań hałasować!" Zamilkła i przestała się szarpać. Boss wepchnął ją do najbliższego z trzech chyba pokoi, rzucając jeszcze coś, co wyglądało na jakąś groźbę. "Szat-ap!" - "zamknij się" dorzucił jeszcze po angielsku, pewnie przez uprzejmość dla klienta. Zamknął pokój, wyjął z kieszeni klucz i zaryglował zamek. Zdyszany poprawił ubranie i poszli porozmawiać.
Usiedli na zdezelowanych krzesłach, przy małym, niskim stole. "Jestem Brajen" - przedstawił się Chińczyk, wyciągając rękę - "ale możesz mnie nazywać Bi Dżej". "Ben jestem, miło mi" - przedstawił się zmyślonym imieniem jego gość. "Ta dziewczyna jest fajna, ładna". "Tak.." "Ale zadaje różne dziwne pytania!" "Ben, to ciekawe co mówisz, powiesz mi jakie pytania na przykład? Ona mało powiada po angielsku, jakie pytania ona może zadawać?" "A na przykład, jak się nazywa ta dzielnica, w której jesteśmy..." Chińczyk przygryzł usta, zmarszczył brwi: "Co inne?" "Czy jest jakiś dworzec, jak daleko stąd do dworca... Podałem jej jakąś zmyśloną nazwę dzielnicy. Widzisz Bi Dżej, ja jestem w porządku, ale jak ona zacznie różnym klientom zadawać takie pytania... Pomyślałem, że lepiej będzie, jeżeli ci powiem." "Dziękuję, Dziękuję. Dziękuję!" Dłuższa chwila milczenia. "Ona z prowincji, ze wsi. Uczyła się po angielsku mało w szkole. Tu chce pracować, żeby poprawić po angielsku. Dziwne pytania, bo mało zna po angielsku. Pytania z książek, z rozmówek po angielsku. Jak dojść do dworca i inne. Pytania jakie uczą w Chinach po angielsku. Ale ja z nią pogadam, żeby nie uczyła takich głupich pytań z kursu po angielsku na klientach." Jego rozmówca milczał, ciekaw dalszego ciągu. "Chcesz jeden masaż za darmo, drogi Ben?" No, nareszcie jakaś oferta. "Słuchaj Bi Dżej, wierzę ci, że ona jest z prowincji, ale pewnie tu przyjechała na czyimś paszporcie albo została nielegalnie, nie obchodzi mnie to. Tylko myślałem, że może dostanę jakieś specjalne masaże, wiesz, że może pomogę ci ją ukarać za te głupie pytania. Wiem, że z wami Chińczykami to trzeba prosto i konkretnie, toteż mówię: będę płacił jak za normalne masaże, ale bym chciał, żeby dała mi specjalny, super serwis, jakiego normalnie nie chce dawać. Da się to zrobić?" Chińczyk był już z powrotem sobą, opanowany, spokojny, ale nie obcy, nie wyniosły, nie za jakąś szklaną ścianą. Obaj czuli, że nawiązała się miedzy nami nic sympatycznego porozumienia. "Słuchaj Ben, jak nie wierzysz to zaraz zobaczysz, ona dziewica. Wiele dziewcząt z prowincji przyjeżdżają tu robić masaż, ale wiesz, że one nie pierdolą. Ona też nie. Ona robi masaż, ale nie może pierdolić, bo musi wrócić na wieś i być dziewicą, rozumiesz Ben? My Chińczycy nazywamy to, że ktoś straci twarz, my możemy zrobić że ona straci twarz, my możemy zobaczyć jej pipkę i ona straci twarz, bardzo będzie płakać. Ale nie możemy zrobić żeby nie była dziewicą. Nie pierdolić." Wyszedł, dało się słyszeć skrzypienie drzwi i rozmowa, wrócił z dziewczyną. Mimo protestów, energicznym ruchem ściągnął jej majteczki i zadarł sukienkę do góry. Wyglądała na bardzo zawstydzoną i zdenerwowaną. Mimo obiekcji Poly'ego, popchnął ją na podłogę, powiedział po chińsku parę słów. Leżała na wznak, czarne futerko wyróżniało się na tle jasnej skóry złączonych nóg. Szef uklęknął za jej głową, pochylił się w stronę jej brzucha, złapał jej nogi pod kolanami i podciągnął je najpierw do góry, a potem na boki i ku sobie, żeby wyeksponować jej krocze. Zaczęła gwałtownie szlochać i naciągnęła sobie sukienkę na głowę. Piersi w różowym staniku podrygiwały w rytm szlochu. Chińczyk włożył sobie jej uda pod pachy, uwalniając swe dłonie, tak, by miały dostęp do jej otworu. Przywołał gościa, ale ten, zażenowany, nie chciał podejść. "Słuchaj Bi Dżej, nie zależy mi, żeby straciła twarz ani nic w tym stylu... Daj spokój..." "Ale musimy wiedzieć, że jest dziewicą, żebyś potem nie mówił mi, że nie była!" "No to może..." "No, chodź tu Ben i zobacz!" Nadal trzymając jej uda pod pachami i przyciskając ją mocno do podłogi, rozszerzył wargi sromowe dziewczyny i obaj pochylili się nad widocznym w całej okazałości otworem. Rzeczywiście było widać błonę dziewiczą. Dla jednego z mężczyzn, tego starszego, widok nie był pierwszyzną, ale ten trochę młodszy jeszcze nigdy nie był w tak niezręcznej sytuacji i nie miał okazji przeprowadzać tego typu "badania" błonki. Zamykała ona dolną część wejścia pochwy, pozostawiając półksiężycowy jakby otwór u góry. Było w tej sytuacji coś za bardzo "medycznego" żeby się tak naprawdę zdrowo podniecił, ale jednak kręcił go trochę szloch dziewczyny. Pociągnął brzeg jej sukienki w dół, niby żeby zakończyć już te upokarzające ją oględziny, ale tak naprawdę to żeby zobaczyć jej twarz, zapłakaną, z grymasem wstydu i upokorzenia, z zamkniętymi oczami. "Jest dziewica, widzisz?" "Jest." "O-ka" - Chińczyk uwolnił dziewczynę, a ta pobiegła i wcisnęła się twarzą w róg pokoju. - "No to co chcesz Ben robić? Może tak mówmy: rob co chcesz, byle nie pierdolić, o-ka? I byle nie było śladów, że bili, o-ka?" "Okej, ile razy mogę przyjść? Co parę dni?" "Możesz przyjść raz na tydzień, zadzwoń zawsze najpierw, o-ka? Możesz przyjść co dzień, klient nasz pan, ale raz na tydzień możesz mieć ten swój specjalny serwis, o-ka?" "Dobra, ale dzisiaj też jeszcze chcę krótko, pół godzinki, i to się nie liczy. Przyjdę pojutrze i to się będzie liczyć na ten tydzień. Ale dziś, zaraz, chcę takie dodatkowe pół godziny i w dodatku wyjątkowo za to nie płacę" "O-ka" Dziewczyna stała już przy drzwiach i coś mówiła. "Co ona chce? Gdzie chce iść?" "Ona musi piii-piii. Siu-siu" "Nie pozwól jej. Razem pójdziemy do prysznica i tam jej dam zrobić siusiu". Chińczyk uśmiechnął się, przekazał polecenie dziewczynie i zniknął za drzwiami. Ona zaczęła znowu szlochać i chyba protestować, ale co było robić, poszli razem do pokoju, gdzie się oboje szybko rozebrali, a potem do prysznica.
Portfel z dokumentami wziął ze sobą, na wszelki wypadek, gdyby komuś przyszło do głowy sprawdzić jego tożsamość. Położył go w rogu, niedaleko kabiny prysznicowej. W pomieszczeniu była też wanna, czysta, chyba nie używana, oraz biały okrągły taboret i półki na ścianie, pełne poskładanych czystych ręczników. Ona rzeczywiście chyba już musiała siusiu, ściskała nogi, przestępowała z jednej na drugą i ocierała udem o udo. Cały czas miała mokre oczy, od czasu do czasu szlochała. Gdyby nie te spore piersi i to czarne futerko u zbiegu ud, wyglądała by trochę jak mala zmarznięta i nieszczęśliwa dziewczynka.
Spytał, jak ma na imię. "Jenny". "Ale ja pytam, jak naprawdę masz na imię!" "Jenny, naprawdę" "Chińskie imię, do cholery! Jakie jest twoje prawdziwe imię!" "Aaaa.... Hongxia Li Chen" "Posłuchaj mnie, Hongxia. Będę dla ciebie dobry i mam nadzieję, że ty też będziesz w porządku. Ale jeżeli nie będziesz w porządku, to wtedy będzie niedobrze, rozumiesz? Na przykład teraz: i tak musisz się tu wysiusiać i tak. Wiec lepiej bądź dobra, po co masz się męczyć. Rozumiesz? Będziesz dobra?" Kiwała głową, przestraszona. "Hongxia, no to teraz zrobisz siusiu." Wziął dwa kąpielowe ręczniki, rozłożył je na dnie wanny. Położył się tam na wznak, potem jednak wstał, by wziąć jeszcze dwa ręczniki. Uformował z nich poduszkę, położył się znowu - tym razem z głową na wygodnym i miękkim posłaniu. Przywołał dziewczynę, kazał jej klęknąć w wannie, nad nim, i pochylić się twarzą w kierunku jego twarzy. Spojrzał w jej przestraszone oczy, ale pospiesznie je zamknęła. Miał dwa pomysły do wyboru: jeden to kazać jej patrzeć mu w oczy podczas siusiania (czy się to uda?), z równoczesnym masowaniem ręką jej siusiającej pizdeczki. Drugi, to popatrzeć z bliska na uchodzący z cipki strumień moczu, też połączone z pieszczeniem otworu. Zamyślił się przez chwilę, ale ona widać już nie mogła i gwałtownie się zerwała, chcąc pewnie uciec do ubikacji. Podczas tego gwałtownego ruchu wylało się z niej parę kropel moczu, które spadły na jego brzuch. Mało brakowało, a by uciekła, ledwo ją zdążył złapać za nogi. Widząc cierpienie na jej twarzy, postanowił już dłużej nie czekać. Uniósł się lekko, mocno złapał ją za ramiona, potrząsnął i powiedział "Hongxia, uważaj co mówię, do cholery, będziesz siusiać tutaj, bo ja tak każę!!". Puścił jej ramiona i szybkim ruchem rąk podciął jej kolana, tak że uklękła znowu w wannie, jej kolana spadły z łoskotem na dno wanny a jej pupa plasnęła o jego pierś. Chciała się znowu zerwać, ale trzymał ją mocno. Tak wiec pozostała na jego piersi, była lekka, dał jej tam siedzieć. Jej kolana podciągnął z dna wanny do góry, żeby dokładnie widzieć jej krocze. Jej stopy spoczywały teraz na położonym na dnie wanny ręczniku, pod jego pachami. Powyżej łydek były ładne, okrągłe kolana, i biegnące stromo w dół linie ud. Te linie się właściwie nie spotykały. Kończyły się po bokach ładnie wyeksponowanej cipki, jakieś dziesięć czy dwadzieścia centymetrów od jego twarzy. Najpierw, u góry, kępka czarnych włosów, potem delikatnie zaznaczona łechtaczka, mała teraz i okryta przez fałd skóry. Nad nią, cienkimi fałdkami, zaczynały się wewnętrzne wargi jej cipeczki, rozchodzące się w dół. Niżej to miejsce, skąd wcześniej wypłynęło trochę moczu, a jeszcze niżej, jak płatki róży, widniał duży już w tym miejscu motylek jej warg ze skierowanym trochę w dół dziewiczym otworem pośrodku. Te tak zwane wargi mniejsze były u niej właściwie większe, wyeksponowane i wysunięte. Uwielbiał takie.
|
|
2006-12-31
skomentuj (29) |
New Page 7
|
Panienka
Wyobrażaliście sobie kiedyś taką scenę?
Długi stół. Wieczór, być może jakieś święto rodzinne. Większość grona z reguły nie znana. Badanie terenu. Naprzeciwko siedzi Bóstwo. Ukradkowe zerkanie w jego stronę. Po godzinie nudnych rozmów, tańców z coraz to starszymi wujkami, ciociami, macie ochote zrobić coś szalonego, aby wyrwać ciało z letargu. A Cudo siedzi nadal naprzeciwko. Jestem kobietą, więc nie namyślając się długo zsuwam z prawej nogi bucika. Jak to dobrze, że obrus jest do samej ziemi, nikt nie widzi jak masuje sobie bolącą
stopę. Tylko on. Przepraszająco uśmiecham się, lecz nie zakładam obuwia spowrotem. Zradza się niedorzeczny pomysł. Wędruję paluszkami po parkiecie i docieram do Jego nogi.
Ostrożnie podnoszę swoją i pieszczotliwie dotykam Mego Wyśnionego. Słysze jak głośno przełyka wino, patrząc na mnie. Podąrzam dalej, im wyżej tym on więcej wina upija. Rozmawia z sąsiadką obok, ale wiem, że nie słucha. Ręka mu się trzęsie. Gdy dochodze do przyrodzenia wywraca kieliszek. Cofam stope i podaje husteczki uśmiechając się chytrze. Na tym kończę. Wstaję i kieruję się w strone damskiej toalety.
Nikogo nie ma w środku. Wchodzę do kabiny i czekam. Nie trwa to długo. Drzwi otwierają się cicho, ktoś je zamyka i przekręca kluczyk. Słysze jak myje ręce. Wychodzę i staję za nim. Patrzy na mnie w lustrze, uśmiech igra na jego twarzy. Wyciera ręcznikiem dłonie, obraca się do mnie i...czeka. Wykonuje pierwszy ruch. Rozsądek? Czy kiedykolwiek byłam rozsądna?Nie. Kobieta w obliczu mężczyzny nigdy taka nie była i nie będzie. Chwytam go za klapy marynarki i przyciągam do siebie. Smakuję jego usta.
Wino. Szumi mi już w głowie. Gramy dalej? Czas na drugi numer, obrany specjalnie dla niego.
Siadam na umywalce i podciągam klosz sukienki... działa tak jak zawsze. Widzę reakcje jego ciała, oddech i to spojrzenie. Tak umieją tylko mężczyźni, a kobietą miękną kolana i maleje i tak ledwo zauważalny opór.
Nie jest delikatny, Cały wieczór go nęciłam. Podwójna gra. Wspólna wygrana.
Rozpina spodnie. Wiem co ujrzę i nie boję się, bo wiem, że chcę. Jest spory! Przychodząc, czułam, że wieczór nie będzie zmarnowany.
Jedno pchnięcie a tyle rozkoszy i radości. Już słysze pukanie z zewnątrz. Chrzanić to. Chrzanić wszystko co nie jest penisem. Czuję w sobie ruchy i to nie byłe jakie, od czubeczka po samą nasadę, jego klejnoty obijają się o wnętrze moich ud. Czujesz to? Ja szaleję. Przyspieszył. Raz po raz. Wchodzi i wychodzi, tak nieprzerwanie. Czuję, że dalej sobie nie poradzi. Młody? Napewno.
Sięgam ręką i pieszczę samą siebie, aby ułatwić mu wszystko. Drgają mi kolana, coraz więcej lepkości. Zamknął oczy i wchodzi we mnie dalej. Sama przyspieszam pieszczoty, niespełnienie jest nie do wytrzymania, nie zwalniam. Pojękuję... Wstyd mi, że na zewnątrz mogą wszystko słyszeć. Nagle wiem, że to to. Wypływa wszystko ze mnie. Chowam głowę w jego ramieniu. Uwalnia moją szparke spod swojej kurateli, doprowadza się do porządku i dyskretnie wychodzi. Ale czy aby dyskretnie?
Wbiega moja matka. Zaczyna się lament, krzyki. Ojciec wściekły wymierza mi uderzenie w polik.
Zabawa skończona, wsadzają mnie do samochodu. Wrzeszczą, że jestem hańbą rodziny, a ja... czuję całą wilgoć spływającą już po udach i z rozkoszą myślę o dalszych, nowych odkryciach mężczyzn.
mara
|
|
2006-12-16
skomentuj (22) |
New Page 7
|
Avalon
Śniłeś mi się… znowu. Często wstaję rano z uśmiechem na twarzy, bo wiem, że będę mogła wspominać ten sen przez cały dzień.
Jeszcze tylko musiałam przeżyć jeden dzień i zaczynał się długi weekend. Już zaplanowałam, że wyłączę telefon i spędzę całe cztery dni odpoczywając i poświęcając ten czas samej sobie.
W piątek wyszłam z pracy i jak na skrzydłach popędziłam do domu. Dzień wcześniej zrobiłam zakupy, a rano zmieniłam pościel. Wszystko było gotowe na „mój” weekend.
Pod domem jeszcze zamieniłam kilka słów z sąsiadami wiedząc, że są to ostatnie osoby, z którymi rozmawiam przed tymi czterema dniami ciszy i spokoju.
Wchodząc po schodach już obmyślałam, co będę robić i kiedy weszłam na ostatnie pół piętro zamarłam.
Siedziałeś na schodach oparty o ścianę i patrzyłeś na mnie. Byłam tak zaskoczona, że jedyne, co przyszło mi do głowy to fakt, że nie wiem jak się zachować!
Ty wydawałeś się spokojny i opanowany, przygotowany na tą sytuację. Wstałeś powoli i powiedziałeś: „Cześć Kicia”.
„Witaj Książe” – odpowiedziałam i ruszyłam w Twoją stronę. Kiedy weszłam na piętro złapałeś mnie w pół i pocałowałeś? Nie zapomniałam tego, mimo, że minęło już pół roku… Myślałam, że nigdy Cię już nie zobaczę. Zraniłam Cię i kilka, smsów z ostatnich dni, nie wskazywało na to, abyś chciał mnie widzieć, a co dopiero całować! A teraz stałeś przede mną i patrzyłeś mi w oczy! Nie mogłam w to uwierzyć.
„Zaprosisz mnie do środka?”
„Oczywiście, wybacz jestem zaskoczona”
Weszliśmy, a Ty od razu zacząłeś mnie całować. Odstawiłeś moją torebkę i wziąłeś mnie na ręce. Łóżko jakby czekało… „Nic się nie zmieniłaś Księżniczko z Avalonu”.
„Nie jestem już tak odległą planetą?” – zapytałam. „Nie jesteś, gdybyś była nie siedziałbym tu i nie całował Cię”.
Dotykałeś mojego ciała całując mnie nieprzerwanie. Drżałam, nie tylko z podniecenia, ale również z niepewności. Czy to sen?! Czy Ty naprawdę siedzisz u moich stóp i ściągasz moje pantofle? Czy to moje senne marzenie, czy Ty naprawdę zdejmujesz moje pończochy? Delikatnie, nieśmiało dotknęłam Twojego policzka, potem śmielej oplotłam Twoją szyję ramionami i zaczęłam Cię namiętnie całować. Jeśli to sen to trudno, ale zrobię wszystko, aby się szybko nie skończył. Zdjęłam z Ciebie koszulkę i dotykałam Twoich Pelców, Ty poszedłeś moim śladem i już siedziałam tylko w biustonoszu. Całowałeś mój dekolt i szyję. Muskałeś piersi tuz nad linią stanika. Nachyliłeś się, aby móc je uwolnić z uścisku, a ja w tym czasie zaczęłam bawić się Twoim uchem. Lizałam je i skubałam wargami, delikatnie wsadzałam języczek do środka, by za chwilę znowu go wyjąć. Klęczałeś przede mną na podłodze i bawiłeś się moimi piersiami. Dotykałeś ich, całowałeś, lizałeś i pieściłeś. Nie zapomniałeś jak bardzo to lubię. Poczułam, że moje soki zaczynają wypływać. Położyłam stopę na Twoim kroczu i poczułam, że Twój kutas, aż rozsadza spodnie. Zdjęłam Ci okulary i pomogłam wstać. Teraz Ty stałeś przede mną, a ja rozpinałam Twoje spodnie. Kutas natychmiast wyskoczył, jakby mówił „weź mnie do ust”. Złapałam go mocno ręką i zaczęłam nim się bawić. Drażniłam się, końcem języka oblizywałam sam czubek, brałam go do ust i chwilę ssałam, potem znowu lizałam tylko końcówkę. Napinałeś mięśnie całego ciała, wiedziałam jak bardzo to lubisz i jak dużą przyjemność Ci to sprawia. Zacząłeś delikatnie mruczeć, Twój oddech stał się szybszy, czułam, że zaraz wystrzelisz. Ssałam coraz szybciej, aż w końcu spuściłeś się na mój biust. Przeszedł mnie dreszcz podniecenia. Kucnąłeś przede mną i spojrzałeś na mnie, prawą ręką zacząłeś rozsmarowywać jeszcze ciepła spermą po moim dekolcie. Drugą ręką powędrowałeś pod spódnicę, odsunąłeś moje koronkowe springi i zacząłeś bawić się moją łechtaczką. Powoli wsunąłeś palce do środka i zacząłeś nim poruszać. Odchyliłam się, a Ty całowałeś moją szyję i nagie piersi. Zaczęłam jęczeć z rozkoszy. Poczułam, że Ty znowu jesteś gotowy. Odsunęłam się i uśmiechnęłam do Ciebie. Wstałam zdjęłam majteczki i podwinęłam spódnicę. Odwróciłam się tyłem, a Ty już wiedziałeś o co mi chodzi. Pocałowałeś mój lewy pośladek, a potem skinąłeś głową, abym uklękła przed Tobą. Chwilę później poczułam jak Twój sztywny jak skała, duży i ociekający sokami kutas wsuwa się we mnie. Teraz byliśmy jednością… Wsuwałeś go powoli, ale stanowczo. Coraz szybciej i mocniej. Tak dawno się nie kochaliśmy, że każdy Twój ruch doprowadzał mnie do ekstazy i szaleństwa.
Pchałeś coraz mocniej, a ja krzyczałam z rozkoszy. Czułam, że oszaleję. Zbliżaliśmy się do finału. Miałam wrażenie, że Twój kutas mnie rozsadzi. Wystrzeliłeś. Cała ociekałam naszymi sokami. Jeszcze kilka kropel spadło na moje plecy. Oparłeś się o mnie i ciężko oddychając całowałeś moje włosy. Czułam Twój zapach…
Szkoda, że to tylko kolejny sen…
autor: Livka
|
|
2006-10-13
skomentuj (40) |
New Page 7
|
Sąsiad
Obiad był już gotowy, a dom wysprzątany na błysk. Ubrana w letnią sukienkę Ewa krzątała się po domu czy nic ostatnie przygotowania i doglądając ciasta w piekarniku. Artur miał dziś wrócić z dwutygodniowego wyjazdu służbowego. Wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik.
Od piekarnika oderwał ją dzwonek do drzwi. Wyprostowała się, wygładziła sukienkę i czując lekkie podniecenie skierowała się ku drzwiom. Uśmiechnięta otworzyła, jednak jej radość nagle zgasła. Na progu stał wysoki mężczyzna o wyjątkowo gburowatym wyrazie twarzy.
Bynajmniej nie był to Artur, lecz Paweł - ich sąsiad.
- Tego waszego psa to kiedyś żywcem w ogródku zakopie, przysięgam.
Cały Paweł. Bez żadnego zbędnego powitania i tym podobnych ceregieli przeszedł od razu do wyrażania w dość infantylny sposób swoich pretensji.
- Nasrał mi, kurwa, na trawniku, głupi kundel - kontynuował swoje żale sąsiad. Ewa westchnęła i spoglądając zza ramienia Pawła ujrzała swojego jamnika leżącego w ogrodzie.
- Z tego, co widzę to mój pies znajduje się na moim podwórku - odparła chłodno - więc bądź tak dobry i daj mi święty spokój.
Z kamiennym wyrazem twarzy chciała zamknąć drzwi jednak Paweł jednym ruchem swojego muskularnego ramienia zablokował je i wdarł się do wnętrza domu. Zatrzasnął drzwi za sobą i złapał za ramiona cofającą się niepewnie kobietę.
- Słuchaj, kochana sąsiadko, nie pozwolę się traktować jak śmiecia.- wywarczał jej prosto w twarz.
- Natychmiast mnie puść i wynoś się! - krzyknęła i usiłowała się wyszarpnąć, ale trzymał ją zbyt mocno. Sam krzyk zresztą nie zabrzmiał zbyt pewnie. Bała się.
- Najpierw zmień ton i przeproś - powiedział Paweł złośliwie. W tym momencie Ewa wyszarpnęła rękę i wymierzyła mu policzek. Mężczyzna zaskoczony tym atakiem potrząsnął nią i przycisnął do ściany. Patrzył na nią swoimi ciemnymi oczami z istną furią przepełniającą każde spojrzenie. Naprawdę się go bała. Była pewna, że zaraz jej odda, że zastosuje na niej jakiś bokserski cios, prawdziwy prawy sierpowy.
Jednak on tylko na nią patrzył, a w jego spojrzeniu coś się zmieniło. Obserwował jej rozszerzone z przerażenia źrenice, jasne kosmyki, które podczas szarpaniny wydostały się z uścisku gumki do włosów i teraz opadały jej na policzki oraz lekko rozchylone wargi. Po krótkiej chwili pocałował ją w usta.
Pocałunek był mocny, ale nie brutalny. Ewa usiłowała odepchnąć od siebie mężczyznę, ale ten przycisnął ją jeszcze mocniej do ściany, przywierając do niej całym ciałem. Poczuła jak jej piersi rozpłaszczają się na jego torsie, a między udami nabrzmiewa coś twardego. Przeszedł ją dreszcz. Delikatnie uwolniła ręce i objęła twarz Pawła dłońmi. Odwzajemniła pocałunek wsuwając język między jego wargi. W odpowiedzi Paweł położył jedną ze swoich dużych męskich dłoni na jej piersi i zaczął ją masować przez sukienkę zdecydowanym ruchem. Westchnęła cicho i zaczęła rozpinać jego koszulę, guzik po guziku odsłaniaj nagi tors. On pocałował ją w szyję i umieściwszy obie ręce pod sukienką zaczął pieścić jej pośladki. Nagle chwyciła go za rękę i stanowczym ruchem wsunęła ją między zwoje nogi. Paweł pieścił ją przez majtki, ale nawet przez materiał czuł, że robi się coraz bardziej mokra. Po chwili zsunął z niej dolną część bielizny. Mokre, wymięte stringi opadły jej do stóp.
- Mój mąż może lada chwila wrócić - wyszeptała Ewa, ale Paweł zamknął jej usta pocałunkiem poczym powrócił do całowania jej delikatnej szyi. Jego dłoń nadal poruszała się między jej nogami, palce wsuwały się i wysuwały, kolistymi ruchami pieściły łechtaczkę.
Kobieta oddychała coraz szybciej, raz po raz wydając z siebie ciche jęki. Trzęsącymi się rękami zaczęła rozpinać Pawłowi rozporek. On czując, jaka jest wilgotna i rozgrzana podniósł ją i położył na stojącym obok stole. Stał chwilę nad nią, patrząc jak szybko oddycha i drży z podniecenia, poczym pochylił się i powoli zaczął zdejmować ramiączka z jej sukienki. Leżąc nieruchomo na stole pozwoliła, aby robił to, na co miał ochotę - wydobył spod sukienki piersi i zaczął je całować i lizać. Po chwili zszedł ustami niżej aż dotarł do celu. Ewa rozchyliła nogi i pozwoliła, aby ją penetrował językiem, wchodził głęboko i kolistymi ruchami sprawiał jej przyjemność. Opanowało ją miłe ciepło, oddech stawał się coraz szybszy.
Zaczęła głośno jęczeć, dociskając obiema rękami jego głowę...
Gdy poczuł, że dochodzi wyjął z niej swój język i wsadził twardego penisa. Ewa krzyknęła z rozkoszy. Paweł robił to tak mocno, że cały stół drżał, a stojący na nim wazon z kwiatami spadł i roztrzaskał się o podłogę. Jednak kochankowie nie zwrócili na to uwagi podobnie jak na dochodzący z piekarnika zapach palącego się ciasta.
Ewa jęczała, gdy Paweł poruszał się w niej mocno i stanowczo, sprawiając nieopisaną ozkosz. Podniecała ją jego siła, zapach, gorący oddech na szyi... Dochodząc wydała z siebie głośny krzyk, nieświadomie wbijając paznokcie w plecy mężczyzny i zostawiając czerwone ślady na jego skórze. To jeszcze bardziej go podnieciło, zaczął poruszać się coraz szybciej...
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.
- O mój Boże - wyszeptała Ewa dysząc - To Artur...
Paweł spojrzał na nią nieprzytomnie.
- Nie przestawaj... - dodała po chwili.
CDN
Autor: Elo
|
|
2006-08-01
skomentuj (37) |
New Page 7
|
Imprezowo
Jestem teraz w domu i nagle słyszę dzwonek mojej komórki "Odbierz k...a, no co ty robisz masturbujesz się czy co”. Na szczęście byłam w domu, bo w sklepie jakby ktoś usłyszał taki dzwonek to..... Odbieram w słuchawce słyszę jego głos, mężczyzna, który jest moim przyjacielem. Mówi, że jest impreza, oczywiście, na, którą idę.
Powiedział: „Wpadnę po Ciebie o 20:00", odpowiedziałam: „ Ok”.
Zaczęłam się szykować. Interesuje się mną parę osób, prócz tego, na którego miałam szczególna ochotę, był nim przed chwilą dzwoniący Tomek. Jestem osobą, która zadaje się z wieloma chłopakami, lecz Ci uważają mnie za przyjaciółkę-dziewczynę. Powiedziałam sobie: „Dziś zaszaleje".
Jest 19:00 zaczęłam się kąpać, chociaż mam dopiero 18 latek to mam duże i jędrne piersi i takiż sam tyłek. Już dawno nie uprawiałam seksu, więc powiedziałam sobie, że dziś to się zdarzy. Nagle słyszę dzwonek. Tomek? Nie na pewno za wcześnie. Poleciałam do drzwi w samym króciutkim szlafroczku, patrzę przez wizjerek. To, on. Otwieram i przepraszam mówiąc, że idę się ubrać, a on na to, że nic się nie stało i, że mam ładne ciało. Czy to był podryw??? Widziałam jak jego męskość na mój widok się napręża przez krótkie spodenki. Poszłam. Założyłam czarny, koronkowy staniczek raczej więcej odkrywający moje wielkie, sterczące cycki, niż je zasłaniający, bluzkę odsłaniający mój pępek lekko prześwitującą z wielkim dekoltem, który przy pochylaniu wszystko było widać (totalnie). Potem założyłam spódniczkę ekstra krótką i bardzo luźną;), a pod nią czarne stringi z bardzo cienkimi niteczkami. Jeszcze tylko lekki, subtelny makijaż. Sumując, wyglądałam bardzo seksownie i tak ma być. Wyszłam z łazienki, a Tomek na mój widok zaniemówił. Wyszliśmy z domu i poszliśmy na imprezę, a ja byłam bardzo morka i podniecona, bo Tomek wciąż patrzał na moje falujące przy chodzeniu cycki. Gdy dojechaliśmy na imprezę Tomek wciąż prosił mnie do tańca, przy których tańczyliśmy prawie do siebie przyklejeni. Po jakimś czasie powiedziałam Tomkowi, że mi się bardzo podoba, a on wepchnął mi język do ust i zaczęliśmy się lizać. Nikt nie zawrzał na to, co my robimy. Było przecież tłoczno. Potem powiedziałam Tomkowi, że zabrakło mi piwa i żeby poszedł ze mną go sobie nalać. Poszedł. Szedł za mną, a ja czułam jak śledzi wzrokiem moją krągłą dupę. Weszłam do łazienki piwo było na podłodze schyliłam się, o to mi przecież chodziło Tomek widzi cały tyłek, lecz czemu do mnie nie podchodzi i nie chce dotknąć. W końcu sama przejęłam inicjatywę w końcu przecież jestem zodiakalnym lwem, podeszłam i teraz ja wepchnęłam mu język w usta, on trzymał rękę na moich plecach, a ja...... Również, zaczęłam ją przesuwać niżej, a gdy byłam na wysokości tyłka złapałam go za jego wypchane spodnie i zaczęłam masować, a on ośmielony zaczął pieścić mój tyłeczek ohhhhhhhhhhhh to jej takie podniecające, jestem już prawie mokra. Ściągam jego spodenki, a pod nimi są jeszcze majteczki, ale nie tak szybko kolego myślę najpierw..... On ściągnął moją bluzkę i stanik zaczął pieścić me piersi, a ja ściągnęłam jego spodnie z rozkoszą patrząc, jakiego ma wielkiego naganiacza. Tomek podwinął moją spódnice, ściągnął majtki i zaczął całować wewnętrzną stronę ud uhhhhhhhhhhhhh cudownie, w końcu przeszedł do robienia minetki, a ja lekko pojękiwałam, no, bo przecież jesteśmy na imprezie, potem ja znów przejęłam inicjatywę i zaczęłam robić mu laskę, całowałam i pieściłam palcami jego kutasa, gdy on pieścił moje piersi z bardzo już sterczącymi sutkami. Po krótkim na przemian robieniu dobrze, chciałam poczuć go w sobie, a on jakby czytał w moich myślach. Wziął mnie odwrócił i powiedział: „ Na pieska”......
Najpierw wchodził we mnie powoli, wchodząc i całkowicie wychodząc, potem znów się nabiłam itd....... doprowadziło mnie to do szaleństwa..... Po paru minutach zaczął mnie ostro rżnąć. Naprawdę.... Gdy w końcu on wybuchnął i ja poszliśmy dalej na imprezę tylko, że ja już bez majtek, bo nie mogłam ich znaleźć...:))
Na imprezie, która wciąż trwała, usiadłam mu na kolankach i powiedziałam do uszka, żeby go wyjął. Zrobił to, a ja zaczęłam go przygniatać moją pupą. W końcu nadziałam się na niego i siedziałam, czasem lekko poruszając bioderkami. W końcu po imprezie wróciliśmy do domku i zaczęliśmy się ostro rżnąć, ale to opowiem może innym razem.....
autor: 13
|
|
2006-07-31
skomentuj (35) |
New Page 7
|
Dzień jakich mało
Siedziałam w domu. Mój facet miał przyjechać po mnie prosto z pracy. Zaczełam sie szykować. Chciałam wyglądać dla niego pięknie zważywszy, że dzień wcześniej sie pokłóciliśmy. Założyłam krótką czarną sukienkę i japonki na szpilce. Zrobiłam delikatny makijaż taki jak lubi i użyłam jego ulubionych perfum. Usłyszałam nagle dzwonek do drzwi. To był on. Stanełam w drzwiach już gotowa do wyjścia. On jednak wszedł. Zza pleców wyjął bukiet herbacianych róż ( moich ulubionych ). Spytałam czy jedziemy do niego czy zostajemy u mnie. Nalegał abyśmy zostali u mnie. Zgodziłam się wiec. Wszedł do salonu i usiadł na sofie. Ja celowo nie przebierałam się aby rozbudzić jego zmysły. Krzątałam się kusząco po domu. Zaproponowałam mu relaksującą kąpiel i poszłam ją przygotować. Aby dodać romantyczności tej chwili zapaliłam świece i wlałam do wanny olejki. Gdy akurat nachylałam się nad wanną poczułam na sobie jego wzrok. Podszedł bliżej i zaczął całować mnie po szyi. Odrazu docenił moje starania i zaczął prawić mi komplementy. Był zachwycony. Nagle poczułam jak jego ręka sunie po moim udzie coraz wyżej i wyżej. To było przyjemne. Odwróciłam się. Całował mnie delikatnie i namiętnie. Po chwili zaczął mnie rozbierać. Powoli zaczął zsówać ramiączna od sukienki w dół aż ta spadła na podłogę. Spojrzał na mnie i z uśmiechem na ustach zbliżył się do moich piersi. Muskał je wargami i wilgotnym językiem. Rozpiął stanik i odkrył krągłe piersi. Był zachwycony i zarazem coraz bardziej podniecony. Zaczął całować moje ciało. Najpierw szyje później ramiona, piersi, brzuch. Zatrzymał się na chwile spojrzał na mnie i spytał
- Chcesz więcej ?
Nie odpowiedziałam. Mój delikatny uśmiech i podniecenie na twarzy było wystarczającą odpowiedzią.
Zdjął wiec majteczki. Spojrzał na moją cipke i powiedział
- Mam przed sobą mój cudowny skarb.
Uśmiechnełam się kusząco i błagalnym wzrokiem prosiłam aby nie tracił czasu. Czułam, że moja cipka robi sie coraz bardziej mokra. A jego wijący sie język między moimi udami doprowadzał mnie do szału. Jeździł nim powoli, ostrożnie przygryzając małe wargi. Czułam sie cudownie. Nagle przestał. Wstał. Popatrzył na mnie z porządaniem w oczach a ja zaczełam go rozbierać. Zdjełam krawat. Później koszule. On w tym czasie penetrował palcami moją cipeczke. Rozpiełam pasek i zamaszystym ruchem ściągnełam spodnie w dół. Uniosłam noge i wsadziłam ją do wanny. Później drógą. Wziełam go za ręke i wprowadziłam za sobą. Mój wzrok spenetrował każdy kawałek jego ciała i zatrzymał sie na sterczącym już penisie. Wziełam go w rece i delikatnie zaczełam pieścić jego główkę. Zaczełam przesówać rękę w góre i w dół i czułam jak nabrzmiewa mi w ręce. Usiadł i znów zaczął mnie pieścic. Zapragnełam aby był we mnie. Usiadłam na nim. Złapał mnie za biodra i zaczął posówać trzymając głowę w moich piersiach. Ta chwila trwała jakieś 15 minut. Wysunął sie ze mnie wziął ręcznik, wziął mnie za ręke. Wstałam. Otulił mnie nim i wziął w ramiona. Zaniósł mnie do sypialni. Położył na łóżku. Byliśmy mokrzy. Starałam sie opanować drzemiącą we mnie rządze namiętności. On na mnie patrzył. Po chwili powiedział:
- Chce patrzyć jak bawisz sie swoją cipką.
Spełniłam jego rządanie.
Rozchyliłam nogi. Najpierw zaczełam pieścić swoje piersi. Zjeżdżając ręką coraz niżej słyszałam jego szept który opisywał w tym czasie co by ze mną robił.
Wsunełam jeden palec najgłębiej jak się dało. Był cały mokry. Później delikatnie kolistymi ruchami zaczełam pieścić swoją łechtaczkę cały czas patrząc na jego reakcje. Cichutko pojękiwałam. On uważnie mi sie przyglądał. Byłam już tak mokra że nie wytrzymał i zaczął zlizywać sok z mojej cipki. Lizał bardzo dokładnie centymetr po centymetrze. Nagle chwycił mnie za nadgarstki, mocno ścisnął i położył je za moją głowe. Wszedł na mnie i jeździł penisem po cipce. Podnieciło mnie to jeszcze bardziej i rozkazująco kazałam mu sie zerżnąć tak mocno jak tylko potrafi. Był posłuszny. Wsunął penisa i pchał tak mocno aż maleńkie kropelki potu pokazały sie na jego czole. Kazałam mu przestać. Uwolniłam sie z jego uścisku, odwróciłam sie, położyłam głowe na poduszcze a tyłeczek wypiełam tak bardzo jak tylko sie dało. Spojrzałam na niego kątem oka i powiedziałam:
- Teraz pokaż na co Cię stać.
Uśmiechnął sie i wszedł w moją drugą dziurkę która była ciasna. Zrobił to delikatnie gdyż nie chciał sprawić mi bólu lecz ja zapragnełam poczuć jego prawdziwy smak. Powiedziałam:
- Uwielbiam Twoją delikatność, lecz nie w tej chwili. Zrób to porządnie.
Zaczął pchać coraz głębiej i mocniej. Bardzo mi sie to podobało. Lubiłam kiedy sprawia mi taki ból.
Odchyliłam głowę i spojrzałam na niego. Jego wyraz twarzy mówił mi że zaraz dojdzie. Cieszyłam się. To sprawiało mi wielką satysfakcje. Poczułam nagle jak wlewa we mnie swoją sperme. Jeszcze przez kilka chwil byliśmy w tej pozycji. Czekałam aż ochłonie. Aż nagle jego głowa opadła na poduszkę. Uśmiechnął sie do mnie i powiedział:
- Jesteś cudowna.
Byłam szczęśliwa.
Wstałam i zaproponowałam mu kawę :)
autor: Exi
|
|
2006-07-25
skomentuj (13) |
New Page 7
|
Gorący wieczór
Byłam sama w domu. Czytałam jakieś głupie gazety leżąc na łozku. Byłam ubrana w t-shirt i bokserki. Było już całkiem ciemno i nikogo sie nie spodziewałam. Nagle ktoś złapał mnie i pocałował. To był moj chlopak. Nie spodziewałm sie jego. Miał wrócic z delegacji dopiero jutro... zaskoczył mnie.
Odwróciłam sie tak byśmy mogli swobodnie sie całować. Robilismy to długo i namiętnie. Nie lubię szybkiego sexu więc zawsze wolę najpierw pobawić sie jakiś czas ze swoim partnerem. Najpierw zdjęłam z niego koszulę i zaczełam masować jego plecy.. potem obdarzyłam go milionami pocałonków. Nie wytrzymał i odwrocił się. - Dlaczego ty zawsze powodujesz ze sie tak niecierpliwie?mówiąc to zdjał ze mnie koszulkę pod która był czerwony koronkowy staniczek. - Bo potem bedziesz mnie pragnął jeszcze bardziej - odpowiadziałam.
Kiedy lezał na plecach całowałam go po torsie. On gładził moje pośladki swoimi dłońmi. Potem zeszłam z niego i zrobiłam przed nim 10 minutowy striptiz... podobało mu sie.nie wytrzymał szarpnął mnie i przyciągnął do siebie na kolana.Zaczeliśmy się znowu całować. Dłońmi blądził po całym moim ciele. Dotykał wewnętrznej strony ud... potem zszedł nizej. Wylizał moja cipkę bardzo dokładnie. W końcu wbił się we mnie. Z nim w środku poszliśmy pod prysznic. Woda lała się na nasze nagie ciała.. Wtedy dorwał sie do moich sterczących już sutków. Wystawił język i schodził coraz niżej dokładnie wylizując każdy centymetr mojego ciała. Wziął mnie na ręce tak ze wsadził swojego kutasa w moja cipkę. Posuwał mnie tak przez 15 min.
Potem by zaspokoić jego pragnienia.. Zeszłam niżej i zrobiłam mu laskę. Był tak podniecony, że jęczał z roskoszy. By się zrekompensować złapał mnie nagle i przeniósł do kuchni.. tak usiadłam na stole i poczułam jak jego mokry języczek powoli wchodzi w moja cipkę. Krzyczałam z roskoszy. Mój partner wiedząc jak bardzo lubię sex i jego członka oblał się spermą, a ja usiadłam na nim i zlizywalam ja powoli. Sparawiałam, że jego wielki... kutas pokazywał się w całej swojej okazałości!! gdy byliśmy już zmeczeni ogarnęła nas fala orgazmu. Jęczeliśmy robiąc sobie dobrze. Po niedługim czasie usnęliśmy.
JESZCZE NIGDY NIE BYŁO MI TAK DOBRZE!!
autor: "I"
|
|
2006-07-24
skomentuj (20) |
New Page 7
|
Po ciąży
Urodziłam miesiąc temu. Nasza mała jest śliczna, ma wielkie, brązowe oczy po nim i mały nosek. Jest naszym największym szczęściem. Na początku kochaliśmy się jeszcze przez kilkanaście tygodni, ale od trzeciego miesiąca przestaliśmy.
Zanim postanowiliśmy mieć dziecko długo rozważaliśmy ten problem. W trakcie ciąży pieściłam go i dawałam mu rozkosz zawsze wtedy, gdy miał na to ochotę, ale pod koniec mała dawała o sobie znać kręcąc się we mnie i kopiąc. Niewiarygodne jak taki mały człowiek odbiera podniecenie, musiało denerwować ją przyspieszone bicie serca, więc koniec 8 i cały 9 miesiąc udawaliśmy, a szczególnie on, że namiętność nie jest nam potrzebna.
W końcu Julka przyszła na świat. Przez jakiś czas byłam strasznie obolała, ale marzyłam o tym, by znów kochać się z moim ukochanym mężczyzną, bo dla mnie było to blisko 8 miesięcy postu.
Dzisiejsza noc była tym, na co czekaliśmy przez wiele tygodni. Poszłam spać wcześniej byłam naprawdę zmęczona kolejną nieprzespaną noc w tym jakże wspaniałym miesiącu. On przyszedł później, prawdę mówiąc nie wiem, która była godzina. Kiedy tylko się przytulił wiedziałam, że na tym się nie skończy. Całował moje ramie, szyję i ucho miał gorące, wilgotne usta. Obróciłam się na plecy, szepnęłam, że chyba nie pamiętam jak to się robi. Zaśmiał się cicho. Wsunął lewą rękę pod moją głowę, a prawą nogą rozsunął moje uda. Był blisko mnie, przylgnął cały do mojego boku. Prawą dłonią delikatnie gładził moją skórę.
(Mam teraz wielkie piersi pełne pokarmu, gdy tylko dotykał moich sutków niewielka ilość mleka spływała po nich na prześcieradło.)
Szeptał mi do ucha całując mnie, co jakiś czas, że tak mnie kocha jako swoją żonę i mamę naszej córeczki, że sprawi, że znowu poczuje rozkosz i że będę błagać o więcej.
Lewą dłonią gładził mój kark w taki sposób, że dostawałam gęsiej skórki, prawa dłoń wędrowała po wewnętrznej stronie mojego uda. W końcu wsunął palec w moją muszelkę cała drgnęłam. Przez głowę przeleciało mi tysiąc myśli o tym, że teraz, po porodzie, bardzo się rozciągnęłam i kiedy we mnie wejdzie nie sprawi mu to przyjemności. Obróciłam się na bok twarzą do niego, chciałam wziąć jego członek w dłoń, poczułam, że jest twardy i bardzo duży. Szepnął, żebym poczekała, że chce najpierw żebym to ja doznała rozkoszy. Położył mnie z powrotem na plecach uklęknął tak, że byłam między jego nogami. Całował moje ciało schodził coraz niżej, kiedy doszedł do mojej cipki znowu zadrżałam z podniecenia, jakiego dawno już nie czułam. Zgiął moje nogi w kolanach i rozłożył je szeroko, pochylił głowę, wiedziałam, że za chwilę oszaleję z rozkoszy. Uniosłam nogi i położyłam mu na plecach, zaczął mnie lizać taką mokrą, rozpaloną i spragnioną. Dostałam orgazmu, chciałam krzyknąć, ale stłumiłam krzyk w niski jęk. Julka spała w naszym pokoju.
Wiedział, że moje drżenie oznacza fale rozchodzącej się namiętności wiedział, że jest to żądza. Pocałował mnie słodko i szepnął, że jestem taka słodka, kiedy go pragnę. Znowu klęknął tym razem na jednym kolanie, (wiedziałam od razu, do czego zmierza to była nasza ulubiona pozycja) drugą nogę ułożył tak, że przypominała krzesło, usiadłam na niej, mniej więcej w połowie. Był bardzo podniecony miał zmrużone oczy i ciężko oddychał. Mruknęłam, z przekorą, że to on będzie błagał o więcej, prawą dłoń położyłam na jego ramieniu, lewą pieściłam jego wielki penis, całowaliśmy się bardzo namiętnie. Przysunęłam się bliżej, wtedy on lewą rękę położył mi za głową prawą na plecach, wszedł we mnie bardzo ostro, (wbrew wcześniejszym obawom nie byłam za szeroka) klęknął na ugiętej nodze i odchylił mnie do tyłu cały czas trzymał mnie na rękach i mocno posuwał wchodząc i wychodząc, cicho jęczałam szepcząc jego imię, wiedziałam, że w chwili orgazmu nie utrzyma nie oparłam się na łokciach, patrzyłam na niego a on na mnie. Nagle zamknęłam oczy i fala gorąca i czegoś jak prąd przeszyła moje ciało wygięłam się w kabłąk, on odchylił głowę do tyłu zamknął oczy i jęknął głośno, złapał mnie za pupę i jeszcze chwilę trzymał. Wyszedł ze mnie, opuścił mnie i położył się przy mnie. Nasza kruszynka poruszyła się w łóżeczku słuchaliśmy czy zacznie płakać, ale nie obudziliśmy naszej córeczki.
Potem kochaliśmy się jeszcze kilka razy w różnych pozycjach.
Julka zaczęła płakać o piątej rano, chwilę po tym jak w końcu zasnęła.
autor: Ola
|
|
2006-07-07
skomentuj (21) |
New Page 7
|
Przyjaźń...
Weszłam do Twojego pokoju. Było ciemno, tylko świecił się ekran monitora.
- Jesteś? - zapytałam. Poczułam się dziwnie, trwała niespokojna cisza.
- Tak, chodź tu. - Odpowiedziałeś po chwili.
- Co się dzieje?
- Chodź tu. - rozkazałeś mi.
- Nie! Nie rozkazuj mi. - wkurzyłam się, nie lubię gdy jesteś taki stanowczy.
Podszedłeś do mnie, złapałeś moją rękę i rzuciłeś na łóżko. W świetle monitora widziałam Twój nagi tors, nie chciałam spojrzeć niżej. Jesteśmy lokatorami już dwa lata, nie mogłam Cię obejrzeć całkiem nagiego. Stałeś nade mną, po chwili zapytałeś:
- Boisz się?
Skąd wiedziałeś, że się boję? Pierwszy raz byłeś dla mnie taki...
- Tak, chcę stąd wyjść. Wypuść mnie!
- Nie. Od dawna miałem na Ciebie ochotę... Jesteś bardzo ponętną kobietą. - Usiadłeś koło mnie, ja dalej leżałam. - Jestem nagi. - Pochyliłeś się nade mną. - Tak bardzo Cię pragnę...
- To może zniszczyć naszą przyjaźń... - powiedziałam cicho. Sama w to nie wierzyłam... Przyjaźń?
- Hahaha! - roześmiałeś się. - Przyjaźń? Zgupiałaś.
Pocałowałeś mnie w usta. Na początku nie chciałam tego robić. Twój zapach i smak Twoich ust przeszył mnie na wylot. Też Cię zapragnęłam. Zacząłeś śmiało wpychać mi do ust język, po chwili odwzajemniłam pocałunek i zaczęłam Cię namiętnie całować. Złapałam Cię za głowę, a Ty mnie za biodro. Zacząłeś ściagać ze mnie bluzkę, pod spodem miałam czarny stanik. Szybkim ruchem rozpiąłeś go i leżałam przed Tobą pół nago. Masowałeś moje piersi, tak bardzo mi sie to podobało. Całowałeś moje sutki, które były już bardzo twarde. Zszedłeś z łóżka i uklęknąłeś przede mną, ściągnąłeś moje dresowe spodnie i zobaczyłeś moje czarne stringi. Masowałeś moje uda. Po chwili rozerwałeś stringi i rzuciłeś w kąt. Moja brzoskwinka zrobiła się mokra. Gdy jej językiem dotknąłeś zaczęłam się strasznie moczyć. Zrobiłeś mi minętę, latałeś swoim zwariowanym językiem w górę i w dół, palce wsadzałeś mi w dziurkę. Tak bardzo chcę poczuć Cię w sobie... Podniosłam się i rozkazałam Ci usiąść na łóżku. Byłeś mi posłuszny, takiego Cię lubię...
Stanęłam na klęczkach przed Tobą i dotknęłam Twojego penisa. Był sztywny, nie za duży, ale gruby. Zaczęłam go masować, następnie lizać jego czubek. Poczułam smak Twojego śluzu. Po chwili zaczęłam go wpychać do buzi, słyszałam Twoje pojękiwania to mnie tylko jeszcze bardziej podnieciło. Czułam, że za chwilę dojdziesz do orgazmu, ale nie ma tak łatwo. Przestałam Ci robić loda i usiadłam Ci na kolana.
- Chcesz więcej? - zapytałam.
- Tak... Proszę Cię, daj mi wejść.
Podniosłam się i nabiłam się na Twojego penisa...
Autor: Bu
|
|
2006-04-29
skomentuj (42) |
New Page 7
|
Ty
Pamiętam dobrze Twój głos, gdy zadzwoniłaś by powiedzieć mi, że wysyłają Cię na konferencję do Szczyrku. Czułem w Twym głosie, że czekasz na cos, mówiłaś wolno, bardzo wolno, bardzo namiętnie i podniecająco. Powiedziałem, że piękno gór przyblaknie, gdy tam
przyjedziesz i że chętnie to zobaczę. Nie pamiętam już, co powiedziałaś, ale Twój głos sprawiał, że rozpływałem się. Była to dla mnie najpiękniejsza muzyka...
Teraz siedzę w kawiarni, piję kawę, serce mi bije, ale to z pewnością na myśl o spotkaniu z Tobą. Mam przyjechać po Ciebie o dziewiętnastej. Jeszcze pół godziny, nie wytrzymam, ręce zaczynają mi drżeć. W końcu podjeżdżam pod hotel, wychodzisz po chwili. Jesteś taka piękna. Znów włożyłaś tą małą czarną. Dobrze wiesz, że nie mogę się wtedy skupić. Robisz to z premedytacją, ale uwielbiam to. Nie mogę wydusić z siebie ani słowa. Wsiadasz. Widok Twojego kolana sprawia, że już jestem gotowy. Po chwili dociera do mnie jeszcze Twój zapach. Nie wiem, dlaczego tak działa na mnie, nie mogę się ruszyć.
Dojeżdżamy na miejsce, wchodzimy do restauracji, zdejmujesz płaszcz i... nie masz stanika... Idziesz dostojnym krokiem do stolika, widzę z boku, jak falują Ci piersi, widzę piękną łydkę, kolano. Siadamy, kelner przynosi kartę i nie może oderwać od Ciebie oczu. Po chwili przychodzi drugi odebrać zamówienie i też nie odrywa wzroku od Ciebie. Robię się zazdrosny, widzę, że Ci się to podoba. Jemy powoli, rozmawiamy nawet nie wiem, o czym, wbijam wzrok w twój dekolt i usta, mam ochotę wziąć Cię tu i teraz, mam ochotę się z Tobą pieprzyć. Resztkami sił udaje mi się opanować.
Po chwili czuję Twą stopę sunącą po mojej nodze. Wędruje coraz wyżej i wyżej. Dociera do mojej napiętej już dawno męskości. To stary numer, ale niezawodny.
Widzę błysk w Twoich oczach. Masujesz mi go. Za chwilę oszaleję. Muszę się odsunąć, bo spuściłbym się w spodnie. Rozmawiamy o marzeniach, nasze ręce nieśmiało dotykają się, co chwilę zatapiasz usta w czerwonym winie, a płomień świec sprawia, że na Twój widok zaczyna się we mnie gotować. Szczęśliwie wszystko powoli znika z talerzy, możemy powoli wychodzić. Idę za Tobą, widzę ukradkowe spojrzenia samców rzucane w Twoim kierunku, a ty jak na złość zaczynasz jeszcze mocniej kręcić pupą. Wychodzimy, nie masz pojęcia, dokąd jedziemy, co? Wynająłem mały górski domek niedaleko. Widzę Twój uśmiech. Podjeżdżamy, otwieram Ci drzwi, wychodzisz, a ja nie wytrzymuję i wpijam się w Twoje usta. Trochę Cię to zdezorientowało, ale oddajesz pocałunek. Wkładam Ci język głęboko, najgłębiej jak mogę, wyjmuję go i znów wkładam, wyjmuję i wkładam, chwytam Twój języczek ustami i ssę. Mam zamknięte oczy, ale czuję, że się uśmiechasz. Biorę Cię na ręce i wnoszę do domu. Kominek już się pali, jest ciepło, zrzucasz płaszczyk i oglądasz wnętrze. Droczysz się ze mną, a ja otwieram wino nie spuszczając z Ciebie wzroku. Podaję Ci kieliszek. Oby zawsze przychodziło spełnienie. Twoje usta lśnią czerwonym winem, delikatnie sprawdzam ich smak koniuszkiem języka. Ambrozja. Mój język dokładnie sprawdza każdy zakątek Twoich ust. Sš takie słodkie. Chcesz się wpić we mnie, ale nie pozwalam Ci. Wyjmuję czarną opaskę i zawizuję Ci oczy. Jesteś trochę zdziwiona, ale nie protestujesz. Znów biorę Cię na ręce i i czujesz, ze wchodzimy po schodach. Trzymasz mnie za ręce, wchodzimy do pokoju, nic nie widzisz, czujesz tylko zapach kadzidełek. Przechodzą Cię dreszcze. Kładę Cię na łóżku, leżysz grzecznie. Widzę jak Twoje piersi falują pod wpływem emocji. Po chwili czujesz jak przypinam Ci ręce miękkimi kajdankami do łóżka. Lekko drżysz, masz chyba gęsią skórkę. -Tylko bądź delikatny- słyszę- Jasne Kochanie, chcę dać Ci tylko rozkosz.
Widzę jednak, że odruchowo złączasz nogi. Pięknie wyglądasz. Czujesz jak podchodzę do Ciebie, siadam na łóżko i Z R Y W A M C I S UK I E N K E. Krzyk, jesteś przerażona, ale delikatny pocałunek Cię uspokaja. Kładę się obok Ciebie, wyczuwasz twardego penisa na udzie. Całuję Cię, masuję piersi, brzuszek i uda. Znów zapraszająco się rozchylają, ale omijam Twoją muszelkę. Klękam za Tobą, kładę Twoje stopy na mój tors i całuję. Pięknie wyglądasz. Rozchylam delikatnie Twe uda i powoli zdejmuję majteczki. Całuję łydki, uda, ich wewnętrzną stronę, schodzę niżej, mam Twój skarb przed sobą, delikatnie chucham na nią, dmucham. Widzę, że pragniesz więcej, ale jeszcze nie teraz. Delikatny całus w muszelkę i znikam. Jesteś lekko zdezorientowana, ale szybko wracam i znów całuję Twoje usta, błądzę po szyi, pieszczę dekolt. Nagle czujesz przeraźliwe zimno na piersi, zimno zaczyna krążyć, masować twój biust. To lód. Jedna pierś, druga, zataczam kręgi. Widzę Twoją gęsia skórkę. Sutki jeszcze nigdy nie były tak twarde. Składam pocałunki na piersiach, spijam lodowatą wodę, a lód już głaszcze brzuszek. Suteczki odbierają chłodne pocałunki, a lód pieści delikatną skórkę wnętrza ud. Mój język podąża śladem tego rozkosznego chłodu. Trzymam kostkę w rękach, czujesz jak zimny deszcz zrasza Twoje ciało. Kilka kropel na piersi, kilka w pępuszku, rozkoszne jeziorko, kilka spada na Twą muszelkę. Drżysz. Wkładam lód do ust i zaczynam pieścić Twój skarb. Jęczysz, pragniesz więcej. Najpierw jeden płatek, teraz drugi. Delikatnie sunę po muszelce koniuszkiem języka. Jest zimny. To musi być niesamowite, słyszę jak jęczysz, czuję jak ruszasz biodrami. Zatapiam język w Twej dziurce. Głębiej już nie mogę, a Ty wijesz się przede mną, chcesz więcej, mocniej, głębiej. Zataczam kręgi w Twoim wnętrzu, czuję każdy centymetr krainy rozkoszy. Chcesz się wyrwać z kajdanek, ale to niemożliwe. Patrzę na Ciebie, cierpisz z rozkoszy. Uwielbiam się tak znęcać nad Tobą, podnieca mnie grymas na Twojej twarzy. Rozchylone usta, rumieniec, dołeczki. Doprowadza mnie to na skraj podniecenia. Znów kładę stopy na torsie, a moja męskość odnajduje drogę to Twojej jamki. Jest śliska, wilgotna i rozchylona. Ocieram się o nią, jest baaaardzo ślisko. W końcu delikatnie wkładam go do środka. Na razie sama główka. Chcesz więcej, tańczysz pode mną. Widzę jak ruszasz biodrami, aby go wchłonąć. Przepiękny to widok. Delikatnie posuwam się do przodu, cofam i jeszcze trochę głębiej. Rozchylam Twoje nogi, widzę Cię całą. Wchodzę jeszcze głębiej, jęczysz z rozkoszy, uwielbiam to. Same Twoje jęki są w stanie doprowadzić mnie do orgazmu. Chwytam Twoje smukłe nogi w kostkach i kołyszemy się rytmicznie. Widzę, jak pięknie lśni Twoja muszelka, zaczynam ją masować. Nasz taniec trwa nadal, przyspieszamy, podążamy prosta drogą ku rozkoszy. Wpadłaś w trans, jęczysz, zaciskasz jamkę na mojej męskości, już dłużej nie wytrzymam... Wychodzę z Ciebie, nie chcę kończyć tak szybko. Odpinam Cię od łóżka i sam przypinam się do Ciebie. Chwytamy się za ręce i całujemy, zdejmuję Ci opaskę, masz łzy w oczach, mam nadzieję, że to z rozkoszy. Klękamy, odwracam Cię tyłem do mnie, obejmuję Cię, ręce mam splecione niczym w tańcu. Czujesz moją męskość na pupie, przesuwam ją między Twe uda. Pochylamy się na łóżko i wchodzę w Ciebie. Od razu najgłębiej jak mogę. Cudownie wypinasz pupcię, ruszamy się swoim rytmem, niesamowite. Znów powoli dochodzę, więc przestaję na moment. Wciąż Cię obejmuję i siadam na skraju łóżka, siadasz tyłem na mnie, Twoja cipka od razu odnajduje właściwą drogę, opadasz na niego. Dotykam Twoich piersi, są takie nabrzmiałe i tak delikatne, przytulam się do Twoich pleców i wciąż się poruszamy. Masuję Twoją muszelkę, jest cudownie. Odpinam kajdanki, trochę jednak krępują ruchy. Odwracam Cię przodem do mnie, siadamy na łóżku, nasze ruchy nabierają tempa, odchylasz się to tyłu, szczypię Twe suteczki, masuję muszelkę, ściskam piersi. Rytm jest szalony, zaczynam szczytować, ale jeszcze nie chcę. Znów wychodzę z Ciebie, ale jestem tak napalony, że chwytam Cię za rękę i kładę na członku, masujesz go mocno, czujesz, że niedługo dojdę, też jesteś już blisko. Wstajesz, podchodzisz do fotela trzymając mnie wciąż za penisa i zachęcająco wypinasz pośladki. Klękam, przygryzam je, głaszczę, spija Twoje soczki, -Weź mnie w końcu - słyszę. Wstaję, sama chwytasz mojego członka i naprowadzasz na swą dziurkę. Pcham, delikatnie, mocniej, delikatnie, mocniej, wchodzę do połowy, wychodzę, zagłębiam się cały, zataczam kręgi. Trzymam Cię za biodra, uwielbiam to. Głębiej, płyciej, lewo, prawo, głębiej, głębiej, wolniej, mocniej. Chwytam Cię za ręce. -Jeszcze, jeszcze, taaak, taaaak, wciąż dociera do mych uszu. Ledwo to słyszę, moje zmysły się gotują. -Taaaaaaak, aaaaaaach, aaaaaaach- rozlega się za każdym moim pchnięciem. Trzęsą mi się łydki -Krzycz, krzycz, Kochanie- aaa...
Już nie wiem, czy Twój krzyk spowodował eksplozję mojego penisa czy to eksplozja spowodowała Twój krzyk. Pewne jest tylko, że fala orgazmu rozsadziła mój mózg.
Zapomniałem, kim jestem i gdzie. Wiem tylko, że moja męskość pozbyła się życiodajnego płynu i wciąż pulsuje w Twoim wnętrzu, a Ty opierasz się wyczerpana o oparcie fotela i delikatnie kręcisz pupcią. Podnoszę Cię, chwytam za piersi, całuję w szyję i usta. Trzymam Cię mocno, jestem taka wiotka, że wydaje mi się, że osunęłabyś się na podłogę. Kompakt już chyba piąty raz gra to samo, ale dopiero teraz dociera do mnie ta muzyka. Biorę Cię na ręce i zanoszę na łóżko. Opuszkami palców głaszczę Twoje ciało, chcę abyś się odprężyła. Chwilę się całujemy, a Ty sięgasz ręką moją męskość. Jest taki mały i wiotki. Czuje jednak Twój dotyk. Dotykam, więc Twej muszelki, mokro i ślisko. A on rośnie w Twych rękach. Bierzesz go do ust. Czyżby to nie koniec wieczoru....
Autor: P.
|
|
2006-03-28
skomentuj (48) |
New Page 7
New Page 7
|
Co by tu zbroić ?
Wstałam z fotela, miałam na sobie tylko wełniany sweter zakrywający kragłe pośladki. Pogładziłam moją myszkę delikatnie paluszkami... i już wiedziałam jak spędzę ten czas.
Poszłam do łazienki, zrzuciłam z siebie miękki sweter i zadowolona popatrzyłam w lustro.. Może nie miałam ciała modelki, ale wielokrotnie słyszałam za swoimi plecami sprośne wzdychania kolegów z roku. Wiem, że podobały im się
moje piersi. Małe i pełne jednocześnie, ich jędrność kusiła, żeby je dotknąć. Uśmiechnęłam się do swojego nagiego odbicia w lustrze:
-Hmm... Chyba powinnam nałożyć jeszcze odpowiedni strój.
Moje ramiona pozostały prawie nagie, nie licząc wąziutkich ramiączek od sukienki. Teraz byłam gotowa, podeszłam do magnetowidu i włożyłam kasetę "Dziwki nie z tej Ziemi". Wygodnie usiadłam w fotelu, biorąc ze sobą ulubionego misia. Usłyszałam znajome kobiece jęki i od razu poczułam przyjemne ciepełko w podbrzuszu. Zauważyłam, że podnieca mnie gdy kobieta głośno daje upust swojej rozkoszy. Teraz utonęłam w
fotelu, rozsunęłam szerzej uda i
zaczęłam po nich wodzić dłońmi głodnie wpatrując się w ekran. Nie zazdrościłam dwójce na którą patrzyłam, chciałam ich tylko podglądać. Nasycić swój wzrok ich zbliżeniem i podniecić ciało. Najbardziej nakręca mnie moment wkładania kutasa do szparki, na
niego czekałam z niecierpliwością. Moje ciało ocierało się rytmicznie o puchaty koc. Poniżej pępka czułam narastające podniecenie, bojac się dotknąć swojej myszki, nawet przez rajstopy... Wiedziałam, ze jeśli tylko ją poczuję nie będę mogła oderwać od niej dłoni. Wodziłam wiec rękami po swojej szyi, opuszkami palców drażniąc gładką skóre. Patrząc jak dłonie faceta z ekranu chwytają chciwie piersi panienki, która właśnie obraca, tylko cicho jęknęłam... Rozpięłam pierwsze cztery zatrzaski w
sukience, uwalniając sterczące sutki. Oblizałam swoje drobne palce i dotknęłam ich, były już twarde. Nie mogłam się powstrzymać i lekko je uszczypnęłam. Potem coraz mocniej i
mocniej. Sama nie wiedząc kiedy zaczęłam wypychać biodra ku górze. Czułam jak moja cipka rozlewa swój nektar na rozpalone uda. Moje dłonie już wędrowały pod spódnice. Nagle
usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie chciałam teraz przestać się pieścić, fakt ze mógłby mnie ktoś teraz zobaczyć nakręcała mnie jeszcze bardziej. Zapomniałam o gościu i przeniosłam się na łóżko. Położyłam się na plecach z szeroko rozłożonymi nogami. Zaczęłam ocierać misiem swoje krocze, przyjemnie drażnił rosnąca z każda sekunda łechtaczkę. Moje ciche jęki zagłuszył męski głos
- Było otwarte, więc ... wszszszedłem.
Wychylający się zza segmentu Piotrek, wyglądał na nie mniej zaskoczonego ode mnie.
-Miło że na mnie czekasz.
Zaprosiłam go do łóżka, po uprzednim zamknięciu drzwi na cztery spusty. Gdy
wróciłam Piotrek był już nagi. Patrzył się na mnie pożerając wzrokiem. Skradając się jak kotka w jego kierunku wypuściłam swoje piersi z uwięzi, gładko kołysały się pode mną. Ten widok wystarczył żeby Piotrek wsunął się pod moje ciało... chwycił je łapczywie w obie dłonie, idealnie się w nich mieściły i zaczął je ugniatać,
rozcierać, droczyć się z nimi. Ciągle byłam uwięziona w ciasnej sukience, co drażniło nie tylko mnie ale i jego. Zaczął wiec brać kolejno w palce drobne zatrzaski, im dalsze otwierał tym bardziej musiał się pode mnie wsuwać. Pragnęłam żeby zerwał ze mnie tą szmatę, a on jakby czytał w moich myślach... zatrzaski pękały jeden po drugim.
Otarł wierzchem dłoni o przesiąknięte sokami futerko.
Pisnęłam i zamknęłam oczy, on nie odrywał od niej dłoni, języka, swojego
fiuta. Zamiast tego objęłam nogami jego biodra i przysunęłam całego bliżej siebie. Moje dłonie wsunęły się pomiędzy nasze nagie ciała i zaczęły masować mu nieowłosiony tors. Jego język przemierzał wędrówkę aż po same piersi. Podałam mu całą pierś nie mogąc się powstrzymać. Jego wargi zatrzasnęły się na niej i zaczęły chciwie miętosić. Chciałam się wyrwać spod jego ciężaru
nie mogąc już wytrzymać więcej pieszczot, wtedy chwycił mnie za
nadgarstki, przesunšł dłonie za głowę i syknął:
- Błagaj dziwko.
Byłam podniecona, ale nie pisnęłam ani
słowa, patrząc w jego oczy uśmiechnęłam się tylko. To doprowadziło go do białej gorączki. Jego wolna ręka powędrowała do cipki, gdy poczuł jej wilgoć chwycił za rajstopy w kroku i rozpruł je. Przez cały czas czułam pulsującego kutasa miedzy swoimi udami i sama usiłowałam
się na niego nadziać. Już czułam jak gorąca główka napiera na gładkie wargi, już prawie rozchylał jej wilgotne ścianki... i wtedy Piotrek wyjmował go i znowu ocierał o moje szeroko rozłożone nogi.
- Proszę - szepnęłam. - Zerżnij mnie... należę do Ciebie... zrobię co będziesz chciał, tylko pozwól mi się na niego nadziać.
W tym momencie poczułam jak twardy pręt wbija się w moją szparkę. Zaczął posuwać cipkę bardzo powoli,
jednocześnie wbijał się coraz głębiej.
- Zerznij mnie, chyba ze to wszystko na co cię stać?
Bez słowa wyszedł ze mnie i gwałtownie odwrócił tyłem do siebie. Chwycił za biodra i nasadził na fiuta.
Wygięłam plecy w kabłąk, wtedy on złapał jedną dłonią za moją
szyję i przycisnął ją do łóżka, drugą ujął mnie mocno w pasie, dociskał moja cipkę do nasady kutasa. W tym momencie moim ciałem wstrząsnął dziki
orgazm, krzycząc w ekstazie starałam się wyrwać, żeby przez chwile
odpocząć, jednak Piotrek zakleszczył dłonie na moim ciele i
zaczął mnie ujeżdżać. Sapał jak oszalały i penetrował coraz
głębiej. Czułam jak jego
jajka obijają się o moją łechtaczkę i że zbliża się druga fala
rozkoszy... Nie mogąc się opanować wwiercałam pośladki w jego
nacierające biodra. Uwolnił mnie wtedy z uścisku, a ja odwróciłam
się przodem, tak że teraz klęczał nade mną. Wzięłam w dłonie
wilgotne od mojej piczki jądra, odchyliłam je i zaczęłam ssać
miejsce tuż za nimi. Moje wargi całowały jego skórę, podążając coraz wyżej aż do jajek...
wtedy koniec języka zaczął trącać napięty worek.
Czułam jak Piotrek drży. Chwyciłam go za pośladki i masowałam je.
Teraz lizałam już cale jądra, brałam je do ust, każde z osobna ssałam i nawilżałam ślina. Gdy zbliżałam się do
fiuta Piotrek odwrócił się, opadał na ręce i przybliżył twarz do
ciepłej szparki. Wsunął głowę miedzy moje uda i
wchłaniał jej zapach... Było mi tak przyjemnie.. Mmm... Palce
same powędrowały mi w kierunku kutasa, musiałam go nagiąć żeby
móc go chociaż zbliżyć do ust. Wiedziałam, że nie zmieści mi się w
ustach. Delikatnie objęłam mokrymi wargami główkę i
zaczęłam kręcić swoim łebkiem razem z nią. Językiem wysysałam soczek sączący się przez dziurkę na czubku.
Wsuwałam tam i wysuwałam koniuszek jęzorka. Piotrek zaczął bawić się językiem z mojš cipkš w kotka i myszkę.
Nagle wepchnęłam sobie w usta całego kutasa prawie dławišc się
nim i zaczęłam wykonywać posuwiste ruchy głową. Piotrek jak
oparzony poderwał się do góry i chwycił mnie za głowę:
- Tobie to tylko jedno w głowie.
Sam podał mi do ust swój skarb. Liżąc go patrzyłam mu prosto w oczy,
czułam jak w gardle pęcznieje mi rosnący fiut. Trzymając
mnie za głowę posuwał tak jakby to była cipka.. wsuwał i
wysuwał... Gdy rżnął moje usta, wsunęłam dwa paluszki do swojej jamki i zaczęłam robić palcówkę. W tym momencie Piotrek trysnął jak wulkan, sperma
zalała moją twarz, dekolt i piersi, a ja opadałam na łóżko. Uśmiechając się do siebie nawzajem odpłynęliśmy w sen.
Autor: MJ
|
|
2006-01-04
skomentuj (88) |
|
FORUM
KSIĘGA
Chcesz
umieścić tu swoje opowiadanie? Napisz:
MAIL
|