erotyczny blog

Twój nowy blog

czasami nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ten świat kręci się wokół jednego
seks jest podstawą bytu dnia i nocy
nocy z partnerem, dnia w pracy, weekendu na imprezie,

spędzę kiedyś 1 cały dzień na tym, aby policzyć ilu facetów patrząc na kobietę myśli o seksie
na 10 patrzących będzie 9 myślących
a ten 1 nie ma podzielnej uwagi :)

kontrola orgazmu

8 komentarzy

…i będę się przy tym upierała, że jest podstawą nie tylko
dobrego seksu, ale również dobrego i trwałego związku.
Nie wyobrażam sobie związku z mężczyzną, który w jakikolwiek sposób nie odpowiada
mi seksualnie. Nie zaspokaja mnie lub seks z nim nie sprawia mi przyjemności.

Nie mówię oczywiście o chwilowym romansie, przelotnej
przygodzie itp. Tylko o byciu razem, długo, naprawdę, do końca życia.

Seks nie jest najważniejszy, ale jest bardzo ważny. Jest
filarem.

 

I gdy słyszę, że „nad orgazmem nie da się zapanować”, to
zastanawiam się, jak żony tych, którzy tak twierdzą, mają się z tym.

To znaczy nic innego, jak „wchodzi na mnie, ruszy się trzy
razy i koniec. a potem idzie spać”.

Tak, tak. To nie jest średniowiecze, takie jest dziś. I jak
można się nie dziwić, że „taka żona”, nie lubi seksu. A co ma w nim lubić?
Rozłożenie nóg na pół minuty, aby jej mąż zaspokoił zwierzęce pragnienia,
czystą chuć, zachował się totalnie egoistycznie, zupełnie nie zauważając, że
uprawia seks ze swoją życiowa partnerką, a nie tylko robi sobie dobrze.

 

Dziś o 5.40 rano uprawiałam seks z moim mężem. Tak po porostu.

Mam nadzieję, że większość męskiej populacji na tym globie
potrafi „poczekać” na swoją partnerkę i zaspokoić jej pragnienia w takim samym
stopniu, jak swoje.

Nie ważne czy ma to być 5 czy 55 minut. Bo seks uprawia się
we dwoje i dla obojga seks ma skończyć się orgazmem.

Sny

3 komentarzy

Zaczynam się zastanawiać, a właściwie to jestem wręcz prawie pewna, że Z. Freud miał rację.
Sto lat temu, jeszcze będąc nastolatką przepełnioną skaczącymi hormonami, zaczytywałam się w tematycznie podobnych lekturach.
Tak na marginesie, dlaczego słowo lektura kojarzy mi się z „lektórą”? Po polsku i po „polskiemu”.
Otóż w przekonaniu założeń Z.F. utwierdził mnie dzisiejszy sen.
Im mniej uprawiam seksu, a ostatnio nie uprawiam go prawie wcale, tym bardziej w mojej podświadomości rodzą się nowe porządania.
Podświadomości, bo w snach. Rodzą się same, bo nie mam na nie wpływu, a jedyne co odgrywa rolę, to wydarzenia które mnie otaczają. Wydarznia albo raczej ludzie.

Pewna moja znajoma, kobieta zupełnie wyzwolona, bez-związkowa, singiel. Tak się potoczyło, że jej związek przestał być związkiem, wreszcie odbiła się od załamania i rozpoczeła życie singla, bardzo wyzwolone, jednak pozostające jedynie w jej władzy. Gdbym przy niej, głośno wypowiedziała, że śnią mi się sny erotyczne z udziałem zupełnie przypadkowych facetów, wysłała by mnie do psychologa.

Erotyczne sny i to specyficzne uczucie podniecenia zaraz po obudzeniu. Tylko jak później spojrzeć w oczy komuś, z kim miało się rano orgazm? Mimo, iż fizycznie w nim nie uczestniczył i tak naprawdę wcale o nim nie wie.
Tajemnice bywają słodkie.

Przynajmniej o 20 lat za wcześnie.
Kobiety podobno osiągają pełnie libido w wieku 30 lat. U facetów jest odwrotnie?
Może to znudzenie? Tyle lat związku…
Trzy kolejne sytuacje łóżkowe pod rząd, w których coś jest nie tak.
Najpierw prawie mu nie staje, a już ma orgazm.
Potem nie może skończyć, a wczoraj ledwo zaczął i już skończył.
Czułam niedosyt, ale to nie problem. Skończyłam sama, gdy wyszedł do łazienki.
Zastanawiam się jednak dlaczego. Zmęczenie, przemęczenie, znudzenie? Coś jest nie tak.
Przestaje być dla niego atrakcyjna? Przestaję go podniecać? Czy też doszukuję się problemu, którego wcale nie ma, a on jest po prostu zmęczony.
Tęsknię za seksem, który uprawialiśmy na początku. Wiele lat temu.
Namiętnym, zboczonym, agresywnym. Codziennie, nawet po kilka razy.
Teraz seks jest rzadko, bardzo rzadko. Jest bo jest. Czasami zdarza się, że jest rewelacyjny, czuję się w pełni zaspokojona, nasycona po brzegi. Niestety tylko czasami.

wrócę

5 komentarzy

tu

na dużą namiętność
na niecodzienność
na ostry smak

na seks w deszczu.
i seks na sianie.

motyle

8 komentarzy

zupełnie nie te związane z uczuciem, tylko te w dole brzucha.
te, które nie każdy potrafi wzbudzić, rozniecić.
nie do tego stopnia, aby pragnąc ponad wszystko.
pragnąc nawet słysząc sam głos.
czy głos może podniecać?
może. bardzo.

oczy

5 komentarzy

podobno są zwierciadłem duszy?
chyba jednak bardziej naszych pragnień i chęci. cielesnych potrzeb i zaspokajania
rządzy.
widziałam, a raczej czułam dziś na sobie „to” spojrzenie.
spojrzenie, skradziony rzut okiem na mój tyłek. był tak bardzo wymowny, że prawie
go poczułam. przechodził za mną, widziałam, czułam, że ma ochotę się zatrzymać.
chyba a raczej na pewno nie widział, że ja widzę.
nie takie spojrzenie, nie takie pożądanie.
na tym się jednak skończy.
dobrze, że zna granicę, mimo iż mam ochotę ją przekroczyć.
poczuć smak tej namiętności, która pojawia się tylko na początku. tylko przy
pierwszych razach. kilku max.
planuje spędzić wieczór na kanapie, oglądając „Testosteron”.
dobry drink będzie niezbędny.

zaproponował, abym go obejrzała, a potem mamy porozmawiać.o filmie i poglądach.
najfajniejsze w tej zabawie jest to, ze on kompletnie nie zna mojego podejścia
do seksu. prawie ubrał mnie w habit.
nie będę go wyprowadzała z błędu.
tak jest smaczniej.

bodźce

6 komentarzy

nie było postanowień noworocznych.
w takim razie postanawiam zadbać o bloga. pisać przynajmniej w połowie tyle, ile myślę na temat seksu.
może powinnam opisywać tu każdy akt płciowy, który mi się przytrafił? monotonie mogłoby być.
miało być o bodźcach. po wielu latach związku z jednym partnerem chyba takowe występować muszą. namiętność narzeczeństwa, żar, to podniecenie na sam widok drugiej osoby, ten żar, on po prostu wygasa. pali się nadal, jednak małym płomieniem. mniejszym.
myślę, że to popularne zjawisko. nie jestem inna, niczym szczególnym nie wyróżniam się spośród ludzi, kobiet. dlatego pewnie zjawisko potrzeby bodźca występuje powszechnie. po latach związku, po latach życia. chyba wtedy, gdy burza hormonów wieku dojrzewania znacznie się uspokaja. a może raczej zaczyna znowu, mijając magiczną 30-kę.

znów dziś obudziłam się napalona i mokra. z ręką między nogami i pupą wpychającą się w M. on spał, jak zwykle o tej porze nocy. miał jednak wzwód. też coś mu się śniło? może moja pupa….

usiadłam na nim, tyłem. pomijając wszelkie gry wstępne i zbędne formalnośc.

chciałam czuć w sobie głeboko jego kutasa. tam dokładnie, w takim miejscu w samym środku, najgłebiej, gdzie musi trafiać, gdy mnie pieprzy. gdy to robi, wystarczy kilka ruchów, abym miała orgazm.

to jest mój punkt, który doprowadza mnie do orgazmu. nie nazywa się.

trzeszczało łóżko.

wstaliśmy. oparłam się o ścianę, złapałam go za posladek i nadałam tępo. wolne, ale głębokie, z mocnym pchnięciem.

takie, jakie lubie najbardziej.

przerwał, założył gumkę. uzywa ich ostatnio, bo uważa, że spowalniają orgazm. gdy mniej czuje, wolniej dochodzi.

nie znoszę gumek. sztuczny, gumowy fiut. ale mają ochronne działanie. to do mnie przemawia.

rżnął mnie tak, jak lubię. skończył, gdy uginały mi się nogi.

gdy wyszedł z sypialni, kończyłam sama.

potrzebowałam rżnięcia. nic więcej. nie orgazmu.

o bodźcach będzie później.

Zabawki erotyczne

10 komentarzy

Mam na nie ochotę. Ten pomysł wpadł mi do głowy dzis rano, gdy masturbowałam się pod prysznicem. Miałam ochotę poczuć w sobie coś dużego. Wibrator?
Nie. Mam ochote na sztucznego członka. I na kilka innych zabawek. Np. na kulki. I na wspólną zabawę nimi z M.
Nigdy nie używałam zabawek erotycznych, może to być ciekawe?
Macie jakieś doświadczenia?

  • RSS

Polecamy

soap-jam.blog.pl
Kotlety sojowe

Polecamy